pasiekaZAdomem

portal o pszczelarstwie

◷ Opublikowano: ✎ Autor: ◉ 29 ○ 0

Jak kontrolować ule zimą bez niepokojenia pszczół?

Jak kontrolować ule zimą bez niepokojenia pszczół?

Zimą najwięcej szkód w pasiece powstaje nie przez brak kontroli, lecz przez kontrolę wykonaną zbyt gorliwie. Podnoszenie daszka, wyjmowanie ramek i rozrywanie uszczelnionych propolisem elementów ula może wychłodzić gniazdo, zwiększyć zużycie zapasów i zmusić pszczoły do ponownego organizowania kłębu. Przy silnym mrozie nawet krótka ingerencja potrafi zrobić więcej złego niż kilkutygodniowy brak wizyty.

Zimowy nadzór powinien więc odbywać się przede wszystkim z zewnątrz. W stabilnych warunkach wystarczy kontrola co 2–3 tygodnie, a także dodatkowo po wichurze, intensywnych opadach śniegu, marznącego deszczu lub nagłej odwilży. Częstsze wizyty są uzasadnione w pasiekach narażonych na podtopienia, przewracanie uli, szkody powodowane przez zwierzęta albo szybkie wyczerpywanie zapasów.

Do ula ingeruje się dopiero wtedy, gdy kilka sygnałów wskazuje na bezpośrednie zagrożenie rodziny. Sam brak pszczół na wylotku przy temperaturze poniżej 8–10°C nie jest takim sygnałem. W zdrowej rodzinie zimowy spokój jest normą.

Obserwacja wylotka i osypu

Pierwsza kontrola zaczyna się kilka kroków przed ulem. Trzeba sprawdzić, czy korpus stoi prosto, daszek nie został przesunięty przez wiatr, pas transportowy nadal trzyma konstrukcję, a woda nie spływa pod ul. Dopiero później ogląda się wylotek.

Wylotek musi pozostać drożny, ale nie powinien być bez potrzeby powiększany. Śnieg leżący przed ulem nie stanowi problemu, o ile jest sypki i przepuszcza powietrze. Niebezpieczna jest natomiast twarda skorupa lodowa, mokry śnieg wciśnięty w otwór oraz warstwa martwych pszczół blokująca wentylację.

Do oczyszczenia używa się cienkiego, wygiętego drutu lub płaskiego patyczka. Narzędzie należy wsunąć płytko, zwykle na 2–4 cm, bez energicznego skrobania dennicy. Głębokie manipulowanie drutem może dosięgnąć kłębu, uszkodzić pszczoły albo wywołać niepotrzebne poruszenie rodziny.

Przed podjęciem działania trzeba rozróżnić kilka sytuacji:

  • kilkanaście lub kilkadziesiąt martwych pszczół przed ulem po łagodniejszym dniu zwykle oznacza naturalne oczyszczanie dennicy;
  • regularny, umiarkowany osyp utrzymujący się przez zimę nie musi świadczyć o problemie;
  • setki świeżych martwych pszczół, pojawiające się w krótkim czasie, wymagają dokładniejszej oceny;
  • pszczoły leżące na śniegu w promieniu kilku metrów mogą być skutkiem lotu oczyszczającego przy zbyt niskiej temperaturze, ale również silnego niepokoju w ulu;
  • rozdrobniony wosk, fragmenty plastrów i odchody gryzoni na dennicy wskazują na obecność myszy;
  • wilgotne, ciemne resztki oraz krople wody wypływające przez wylotek sugerują problem z kondensacją albo przeciekającym daszkiem.

Przy dennicy osiatkowanej cennych informacji dostarcza wkładka dennicowa. Układ osypu pokazuje położenie kłębu oraz kierunek jego przemieszczania. Wąski pas drobin wosku ciągnący się przez kolejne uliczki zwykle oznacza, że pszczoły stopniowo zużywają zapasy. Gwałtowne przesunięcie osypu ku skrajowi gniazda może natomiast wskazywać, że kłąb dotarł do ostatnich dostępnych plastrów.

Wkładki nie powinno się pozostawiać szczelnie przez całą zimę tylko po to, by obserwować osyp. W części uli pogarsza to odprowadzanie wilgoci. Najbezpieczniej wsunąć ją na 3–7 dni, ocenić materiał, zrobić zdjęcie lub notatkę i ponownie wyjąć, jeśli konstrukcja ula oraz sposób wentylacji nie przewidują stałego zamknięcia dennicy.

Na wkładce mogą pojawić się również samice Varroa destructor, ale zimowy naturalny osyp nie daje pełnego obrazu porażenia rodziny. Jednorazowe znalezienie kilku roztoczy nie przesądza o stanie rodziny, a brak widocznych pasożytów nie potwierdza skuteczności wcześniejszego leczenia. Zimą obserwacja ma charakter pomocniczy; właściwe decyzje dotyczące warrozy powinny wynikać z całorocznego monitoringu i jesiennej oceny skuteczności zabiegów.

Podczas odwilży można obserwować loty pszczół. Przy temperaturze około 8–10°C, zwłaszcza w słońcu i przy bezwietrznej pogodzie, pojedyncze wyloty są normalne. Przy 10–12°C ruch może być wyraźny, choć zależy również od siły rodziny, nasłonecznienia ściany ula i lokalnego mikroklimatu.

Nie należy porównywać rodzin wyłącznie na podstawie liczby pszczół przy wylotku. Ul stojący w słońcu może rozpocząć oblot wcześniej niż identyczna rodzina ustawiona trzy metry dalej, ale w cieniu. Bardziej miarodajne jest porównanie zachowania konkretnej rodziny z jej wcześniejszymi obserwacjami.

Osłuchiwanie oraz kontrola ciężaru ula

Osłuchiwanie ma potwierdzić, że rodzina reaguje. Nie jest niezawodnym badaniem jej siły, obecności matki ani wielkości zapasów. Cichy ul nie zawsze jest martwy, a głośny nie zawsze wymaga ratunku.

Najprostsza metoda polega na przyłożeniu ucha do bocznej ściany korpusu, najlepiej w środkowej części gniazda. Dokładniejszy będzie zwykły stetoskop lekarski, którego ceny zaczynają się od około 30–50 zł. Głowicę przykłada się do drewna lub tworzywa bez przesuwania jej po powierzchni, ponieważ tarcie zagłusza dźwięki z wnętrza.

W spokojnej rodzinie słychać zazwyczaj niski, równy szum. Przy silnym mrozie może być bardzo słaby. Dlatego odsłuch warto prowadzić przez co najmniej 20–30 sekund, a nie przez krótkie przyłożenie ucha.

Delikatne pojedyncze stuknięcie w boczną ścianę może wywołać krótkie nasilenie szumu, który po kilku sekundach wygasa. Taka reakcja świadczy o żywej, skupionej rodzinie. Nie wolno jednak stukać w każdy ul podczas każdej wizyty. Powtarzane pobudzanie pszczół zwiększa ich aktywność, podnosi zużycie pokarmu i może rozluźniać kłąb.

Niepokojące są przede wszystkim:

  • długotrwały, nierówny szum, który nie cichnie po kilkunastu sekundach;
  • wyraźne bieganie pszczół po wewnętrznych ścianach;
  • intensywne buczenie słyszalne bez przykładania ucha;
  • całkowity brak reakcji połączony z dużym osypem i bardzo małym ciężarem ula.

Sam dźwięk nie pozwala wiarygodnie rozpoznać bezmateczności. Zimowy szum zależy od temperatury, konstrukcji ula, wielkości kłębu, materiału korpusu, grubości ocieplenia i miejsca, w którym znajduje się rodzina. Ul poliuretanowy tłumi lub przenosi odgłos inaczej niż drewniany, dlatego porównywanie rodzin w różnych typach uli bywa mylące.

Drugim podstawowym narzędziem jest kontrola ciężaru, czyli tak zwane heftowanie ula. Najprościej stanąć z tyłu, chwycić dennicę lub dolną krawędź korpusu i unieść tył o 1–3 cm. Ruch ma być krótki i płynny. Nie należy przechylać ula wysoko ani gwałtownie opuszczać go na stojak.

Metoda działa tylko wtedy, gdy pszczelarz zna wcześniejszy ciężar tej samej rodziny. Określenia „ciężki” i „lekki” są względne. Ul wielkopolski z drewnianymi korpusami, daszkiem z blachy i wysoką dennicą może ważyć bez zapasów więcej niż kompletny ul z poliuretanu.

Znacznie lepsze wyniki daje prosty pomiar wagą bagażową:

  1. Do haka wagi należy przymocować mocną pętlę z taśmy.
  2. Unieść jedną stronę ula na kilka centymetrów i zapisać wynik.
  3. Powtórzyć pomiar po przeciwnej stronie.
  4. Dodać obie wartości, otrzymując przybliżoną masę całego ula.
  5. Każdy kolejny pomiar wykonywać w tych samych punktach podparcia.

Waga bagażowa kosztuje zwykle 30–80 zł. Błąd pomiaru terenowego może wynosić około 0,5–2 kg, zależnie od ustawienia ula, konstrukcji stojaka i sposobu zaczepienia. Nie chodzi jednak o laboratoryjną dokładność, lecz o wykrycie trendu. Spadek o kilka kilogramów pomiędzy kolejnymi kontrolami jest ważniejszy niż pojedynczy wynik.

W pasiece stacjonarnej dobrze działa karta zawierająca:

  • datę pomiaru;
  • temperaturę;
  • wynik dla lewej i prawej strony;
  • sumę obu wartości;
  • położenie osypu;
  • ocenę dźwięku;
  • uwagi o wilgoci, wylotku i uszkodzeniach.

Zużycie zapasów nie przebiega równomiernie. W grudniu, gdy rodzina pozostaje w zwartym kłębie i nie wychowuje dużej ilości czerwiu, ubytek może być niewielki. Pod koniec zimy zapotrzebowanie rośnie, ponieważ pojawia się czerw, a pszczoły utrzymują w jego otoczeniu temperaturę około 34–35°C. W polskich warunkach najbardziej zdradliwy bywa więc nie grudniowy mróz, lecz luty, marzec i chłodny początek kwietnia.

Za rodzinę wymagającą szczególnego nadzoru należy uznać tę, która:

  • była wyraźnie lżejsza już podczas zazimowania;
  • weszła w zimę jako silna i zużywa zapasy szybciej od sąsiednich;
  • ma kłąb przesunięty pod samą powałkę lub skraj gniazda;
  • w kolejnych pomiarach traci masę szybciej niż pozostałe rodziny;
  • podczas odwilży wykazuje nietypowo intensywną aktywność;
  • ma wilgotne ocieplenie albo ślady skraplania wody.

Jeżeli kontrola wskazuje na bezpośrednie ryzyko głodu, nie należy improwizować z płynnym syropem ani długo otwierać gniazda. Procedurę, rodzaj pokarmu i sposób jego podania trzeba opisać osobno — szczegóły powinny prowadzić do poradnika „Awaryjne dokarmianie pszczół zimą”.

Sygnały wymagające natychmiastowej reakcji

Większość zimowych obserwacji kończy się notatką i odejściem od ula. Natychmiastowego działania wymagają problemy, które zagrażają wentylacji, stabilności konstrukcji albo bezpośrednio odcinają pszczoły od pokarmu.

Całkowicie zablokowany wylotek należy udrożnić od razu. Dotyczy to lodu, mokrego śniegu, martwych pszczół oraz materiału naniesionego przez gryzonie. Nie trzeba usuwać całego śniegu z daszka i otoczenia ula. Trzeba jedynie zapewnić dopływ powietrza oraz możliwość opuszczenia gniazda podczas odwilży.

Przesunięty lub zerwany daszek wymaga zabezpieczenia niezależnie od temperatury. Najpierw należy zamknąć ul, a dopiero później poprawiać obciążenie lub pas. Długie dopasowywanie elementów przy odsłoniętej powałce szybko wychładza górną część gniazda. W miejscach narażonych na wiatr pewniejszy od cegły jest pas spinający o szerokości około 25–35 mm. Cegła potrafi się zsunąć, a podczas wichury sama może uszkodzić daszek.

Woda w ulu jest groźniejsza niż niska temperatura. Mokre ocieplenie traci właściwości, a krople spadające na kłąb ochładzają pszczoły. Po stwierdzeniu przecieku trzeba zabezpieczyć dach, sprawdzić jego spadek i usunąć nasiąknięty materiał znajdujący się nad powałką, o ile da się to zrobić bez otwierania gniazda. Nie należy natomiast rozszczelniać wszystkich korpusów w środku zimy tylko po to, by „poprawić wentylację”.

Ślady myszy — odchody, pogryziony wosk, fragmenty pszczół i charakterystyczny zapach — wymagają założenia lub poprawienia metalowej zasuwki przeciw gryzoniom. Jeśli mysz znajduje się już w ulu, samo zwężenie wylotka może ją zamknąć w środku. W takiej sytuacji konieczna jest szybka ocena dennicy i usunięcie intruza przy pierwszym bezpiecznym oknie pogodowym.

Dzięcioł potrafi zniszczyć ul w ciągu kilku dni. Pojedyncze ślady dziobania są ostrzeżeniem, a otwór w korpusie wymaga natychmiastowego osłonięcia. Skuteczną barierą jest luźno założona siatka o oczkach około 15–25 mm, odsunięta od ścian ula o kilka centymetrów. Samo zaklejenie dziury zwykle nie wystarcza, bo ptak wraca w to samo miejsce.

Bardzo lekki ul, brak wyraźnej reakcji na osłuchiwanie i duży świeży osyp to zestaw sygnałów, którego nie wolno odkładać do kolejnej rutynowej wizyty. Najpierw trzeba wykluczyć zatkany wylotek i błąd pomiaru. Jeśli objawy się potwierdzają, rodzinę należy objąć procedurą awaryjną.

Plamy kału na wylotku i przedniej ścianie mogą pojawić się po długim okresie bez możliwości oblotu, ale masowe zabrudzenie ula, wodniste odchody i duża liczba osłabionych pszczół wskazują na poważniejszy problem. Zimą nie da się postawić pewnego rozpoznania wyłącznie na podstawie wyglądu plam. Nie należy od razu podawać przypadkowych preparatów ani rozbierać gniazda. Trzeba zabezpieczyć próbkę martwych pszczół, zanotować skalę objawów i zaplanować diagnostykę.

Pszczoły masowo wychodzące na śnieg przy mrozie również wymagają sprawdzenia. Przyczyną może być silne nasłonecznienie wylotka, przegrzanie przedniej ściany, drgania, obecność gryzonia, dzięcioła albo zaburzenia wewnątrz rodziny. Doraźnie trzeba usunąć czynnik drażniący i ograniczyć odbijanie światła od śniegu, na przykład ustawiając przed ulem pochyloną deskę. Nie wolno zatykać wylotka, aby zatrzymać pszczoły w środku.

Pełne otwieranie gniazda i wyjmowanie ramek zimą jest działaniem ostatecznym. Przy temperaturach poniżej 10°C nie wykonuje się rutynowego przeglądu. Jeżeli rodzina nie jest bezpośrednio zagrożona, właściwą decyzją jest zapisanie obserwacji i odłożenie kontroli ramek do pierwszego stabilnego okresu lotnego.

Największy priorytet ma zawsze ta sama kolejność: drożny wylotek, szczelny dach, stabilny ul, kontrola zapasów. Dopiero później analizuje się dźwięki, osyp i różnice między rodzinami. Odwrócenie tej kolejności prowadzi do typowego błędu: pszczelarz długo osłuchuje ul, podczas gdy kilka centymetrów wyżej woda przecieka przez przesunięty daszek.

FAQ

Jak często kontrolować ule zimą?
Przy stabilnej pogodzie zwykle co 2–3 tygodnie. Dodatkowa wizyta jest potrzebna po wichurze, intensywnych opadach, marznącym deszczu, gwałtownej odwilży albo zauważeniu szkód powodowanych przez zwierzęta.

Czy brak pszczół na wylotku oznacza, że rodzina nie żyje?
Nie. Przy temperaturze poniżej 8–10°C zdrowa rodzina może przez wiele dni nie pokazywać się na zewnątrz. Stan ula ocenia się łącznie na podstawie dźwięku, ciężaru, osypu i drożności wylotka.

Czy można zimą stukać w ul, żeby sprawdzić pszczoły?
Jedno bardzo lekkie stuknięcie można zastosować przy niejednoznacznym odsłuchu. Nie należy robić tego podczas każdej kontroli ani uderzać w korpus kilkukrotnie, ponieważ pobudzona rodzina zużywa więcej pokarmu.

Ile martwych pszczół przed ulem jest normą?
Nie istnieje jeden limit dla wszystkich rodzin. Kilkadziesiąt pszczół usuniętych po odwilży zwykle nie jest alarmem. Niepokój powinien wzbudzić nagły osyp liczony w setkach, zwłaszcza gdy towarzyszą mu mały ciężar ula, brak reakcji i zatkany wylotek.

Czy trzeba usuwać śnieg z daszka?
Nie, jeśli konstrukcja jest stabilna, a obciążenie nie grozi uszkodzeniem. Warstwa śniegu może ograniczać wychładzanie. Usunąć trzeba natomiast mokry, ciężki śnieg deformujący dach oraz lód blokujący wylotek.

Czy wkładka dennicowa powinna być wsunięta przez całą zimę?
Zależy to od konstrukcji ula i przyjętego systemu wentylacji. Do samej kontroli osypu wystarczy zazwyczaj 3–7 dni. Stałe zamknięcie osiatkowanej dennicy może w niektórych ulach zwiększać wilgotność.

Jak rozpoznać, że pszczołom kończą się zapasy?
Najbardziej praktyczny sygnał to wyraźny spadek ciężaru między kolejnymi pomiarami. Dodatkowym ostrzeżeniem jest przesunięcie osypu pod skraj gniazda, położenie kłębu tuż pod powałką oraz niepokój rodziny. Sam dźwięk nie wystarcza do oceny zapasów.

Czy zimą można otworzyć ul?
Rutynowo — nie. Krótkie otwarcie jest uzasadnione tylko przy bezpośrednim zagrożeniu, którego nie da się usunąć z zewnątrz. Wyjmowanie ramek należy odłożyć do stabilnej, bezwietrznej pogody umożliwiającej normalny lot pszczół.

Co sprawdzić jako pierwsze podczas zimowej wizyty?
Najpierw stabilność ula i daszka, później drożność wylotka, następnie ciężar, osyp i dźwięk. Taka kolejność pozwala wykryć problemy wymagające natychmiastowego działania bez niepotrzebnego pobudzania rodziny.

06 / O autorze

Redakcja

Interesuję się pszczelarstwem i chętnie dzielę się wiedzą zdobytą w praktyce. Stworzyłem ten portal, aby w prosty sposób pomagać osobom, które chcą rozpocząć lub rozwijać swoją przygodę z pasieką. Wierzę, że troska o pszczoły to nie tylko pasja, ale także realny wkład w ochronę przyrody.

Wszystkie artykuły →

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *