Złapany rój nie powinien czekać do następnego dnia w szczelnie zamkniętej rojnicy ani trafić przypadkowo do pierwszego wolnego ula. Pierwsze godziny po schwytaniu roju decydują o tym, czy pszczoły zaakceptują nowe miejsce, rozpoczną budowę plastrów i pozostaną w pasiece, czy następnego ranka ponownie poderwą się do lotu.
Najpierw trzeba zapewnić im cień, wentylację i spokój. Rojnicę ustawia się w chłodnym, zacienionym miejscu, nigdy w nagrzanym samochodzie, blaszanym garażu ani na pełnym słońcu. Przy temperaturze powyżej 25–30°C ciasno skupione pszczoły szybko się przegrzewają. Objawem alarmowym jest intensywne wentylowanie skrzydłami, rozluźnienie kłębu i pszczoły gromadzące się przy otworach wentylacyjnych.
Najbezpieczniej osadzić rój tego samego dnia, późnym popołudniem lub wieczorem. Pszczoły mają wtedy mniej czasu na wykonanie lotu orientacyjnego i ponowne opuszczenie ula. Sam zmrok nie daje jednak gwarancji powodzenia. Rój, który nie zaakceptuje gniazda, może odlecieć również następnego dnia.
Przygotowanie ula i ramek
Ul trzeba przygotować przed otwarciem rojnicy. Szukanie ramek w magazynie, gdy kilka tysięcy pszczół chodzi już po dennicy, kończy się zwykle chaosem, gnieceniem robotnic i niepotrzebnym użyciem dymu.
Korpus powinien być suchy, czysty i bez obcych zapachów. Świeża farba, benzyna, rozpuszczalnik, środki do dezynfekcji albo pleśń mogą skłonić rój do opuszczenia ula. Sprzęt po rodzinie, która padła z nieustalonej przyczyny, nie nadaje się do natychmiastowego użycia. Najpierw trzeba ustalić przyczynę osypania i prawidłowo odkazić elementy.
Dla typowego roju o masie około 1,5–3 kg przygotowuje się gniazdo mieszczące zwykle 6–10 ramek, zależnie od systemu ula i siły roju. Nie należy od razu udostępniać całego korpusu, jeżeli pszczoły zajmują jedynie kilka uliczek. Zbyt duża przestrzeń utrudnia utrzymanie temperatury, sprzyja nierównej zabudowie i niepotrzebnie zwiększa obszar, którego pszczoły muszą pilnować.
Dobry układ startowy to:
- w środku jedna jasna, prawidłowo odbudowana ramka;
- po obu stronach kilka ramek z pełnymi arkuszami węzy;
- przy słabszym roju zatwór ograniczający gniazdo;
- podkarmiaczka przygotowana do użycia, ale nienapełniana automatycznie;
- zwężony wylotek, dostosowany do siły roju.
Odbudowany plaster daje pszczołom miejsce, w którym matka może szybko rozpocząć czerwienie. Musi jednak pochodzić ze zdrowej, znanej rodziny. Stare, ciemne plastry niewiadomego pochodzenia są wygodne, ale mogą przenosić zarodniki chorób, pozostałości leków i patogeny czerwiu. Przy obcym roju lepiej użyć jasnego plastra z własnej pasieki albo oprzeć gniazdo głównie na węzie.
Sama węza również ma ograniczenia. Silny rój potrafi wejść na kilka arkuszy naraz, a w wysokiej temperaturze miękki wosk może się odkształcić lub oberwać pod ciężarem pszczół. Ramki powinny być poprawnie odrutowane, a węza dobrze wtopiona. Szczególnie problematyczne są arkusze pozostawione wcześniej w nagrzanym ulu.
Plaster z niewielką ilością otwartego czerwiu bywa stosowany jako dodatkowy sposób zatrzymania roju. Pszczoły niechętnie porzucają larwy wymagające karmienia. Nie jest to jednak blokada absolutna: rój nadal może odlecieć. Taki plaster można podać wyłącznie ze zdrowej rodziny, bez objawów chorób czerwiu, i tylko wtedy, gdy rój jest wystarczająco silny, aby utrzymać odpowiednią temperaturę.
Ul ustawia się od razu na docelowym stanowisku. Powinien stać stabilnie, z lekkim spadkiem w kierunku wylotka, aby woda nie zalegała na dennicy. W pierwszych dniach najlepiej unikać pełnego nasłonecznienia przez całe popołudnie. Rój dopiero organizuje wentylację, budowę i pobieranie pokarmu, więc przegrzany korpus dokłada mu niepotrzebnej pracy.
Osadzanie oraz zabezpieczenie roju
Rój można osadzić przez bezpośrednie wsypanie do korpusu albo przez wejście pszczół po pochylni. Pierwsza metoda jest szybsza i sprawdza się przy standardowym ulu korpusowym. Druga pozwala obserwować zachowanie pszczół i czasem dostrzec matkę, ale trwa dłużej i wymaga suchej, spokojnej pogody.
Przy bezpośrednim osadzaniu należy:
- Zdjąć z ula daszek i powałkę.
- Rozsunąć środkowe ramki, tworząc wolną przestrzeń.
- Ustawić rojnicę bezpośrednio nad korpusem.
- Jednym zdecydowanym ruchem strząsnąć główną masę pszczół.
- Delikatnie omieść pozostałe pszczoły miękką szczotką lub pozostawić rojnicę przy wylotku.
- Powoli zsunąć ramki, kontrolując, czy pszczoły nie są zgniatane między beleczkami.
- Założyć powałkę i dach, pozostawiając drożny, zwężony wylotek.
Nie trzeba za wszelką cenę strząsać ostatnich kilkudziesięciu robotnic. Jeżeli matka znajduje się już w ulu, pszczoły pozostawione w rojnicy lub na jej ściankach zwykle zaczną kierować się do wylotka. Dobrym sygnałem jest ustawianie się robotnic z odwłokiem uniesionym do góry i wachlowanie skrzydłami. Rozprowadzają wtedy feromon gruczołu Nasonowa, wskazując pozostałym pszczołom miejsce wejścia.
Przy osadzaniu przez pochylnię przed ulem układa się deskę lub jasne płótno, tworząc łagodne podejście do wylotka. Rój wysypuje się około 30–50 cm przed wejściem. Pszczoły powinny stopniowo ruszyć w stronę ula. Jeżeli po kilkunastu minutach tworzą nieruchomy kłąb poza ulem, trzeba sprawdzić, czy w środku nie ma drażniącego zapachu, czy wylotek jest drożny i czy matka nie pozostała na ziemi.
Dymu używa się oszczędnie. Silne zadymienie świeżo osadzonego roju nie uspokaja sytuacji tak, jak podczas zwykłego przeglądu. Może utrudnić pszczołom rozpoznanie zapachu matki i zwiększyć zamieszanie. Najczęściej wystarczą dwa lub trzy łagodne podmuchy, a przy spokojnym roju można zrezygnować z dymu całkowicie.
Po zamknięciu ula wylotek zwęża się zwykle do około 2–5 cm, zależnie od liczebności roju, typu dennicy i temperatury. Mały rój nie obroni szeroko otwartego wejścia przed rabunkiem. Z drugiej strony w czasie upału nie wolno ograniczyć wentylacji do wąskiej szczeliny, szczególnie przy pełnej dennicy. W ulu z osiatkowaną dennicą ryzyko przegrzania jest mniejsze, ale przeciąg również nie jest potrzebny.
Zamykanie roju „na głucho” na dobę lub dwie bywa stosowane, lecz wymaga bardzo dobrej wentylacji i doświadczenia. W pełnym słońcu taka metoda jest niebezpieczna. Przegrzanie zabija rój szybciej niż ponowny wylot, dlatego bezpieczniej pozostawić zwężony, drożny wylotek niż szczelnie zamknąć ul bez kontroli temperatury.
Kraty odgrodowej montowanej na wylotku nie należy traktować jako uniwersalnego zabezpieczenia. Może zatrzymać unasiennioną matkę, ale utrudnia ruch trutni, zbieranie martwych pszczół i wentylację. W przypadku roju z młodą, nieunasiennioną matką może uniemożliwić jej lot godowy. Jeżeli jest stosowana doraźnie, powinna pozostać tylko krótko i pod regularną kontrolą, a nie przez wiele dni.
Rojnicę usuwa się dopiero wtedy, gdy większość pszczół weszła do ula. Pozostawiona na stanowisku przez noc może zatrzymywać część robotnic, zwłaszcza gdy przesiąkła zapachem roju.
Przez pierwszą dobę nie przenosi się ula, nie poprawia ustawienia ramek i nie otwiera korpusu „tylko na chwilę”. Najczęstszy błąd początkujących to ciągłe sprawdzanie, czy pszczoły nadal są w środku. Każde otwarcie rozbija organizację roju i zwiększa ryzyko uszkodzenia matki, zanim jeszcze zacznie czerwić.
Kontrola matki, karmienie i pierwszy przegląd
Obecności matki nie trzeba potwierdzać natychmiast przez jej odnalezienie. W dużym, świeżo osadzonym roju znalezienie jednej pszczoły wśród kilkunastu lub kilkudziesięciu tysięcy robotnic jest czasochłonne i daje niewiele korzyści.
W pierwszej dobie ważniejsze są objawy pośrednie:
- rój pozostaje w ulu po wschodzie słońca;
- pszczoły wykonują loty orientacyjne przed wylotkiem;
- zaczynają przynosić pyłek;
- nie tworzą dużego kłębu na zewnętrznej ścianie;
- na dennicy pojawiają się drobiny świeżego wosku;
- wieczorem słychać równomierny, spokojny szum zamiast ostrego, ciągłego „wycia”.
Wnoszenie pyłku jest dobrym sygnałem organizacji gniazda, ale samo w sobie nie stanowi pewnego dowodu, że matka jest obecna i zdolna do czerwienia.
Karmienie nie jest obowiązkowe w każdej sytuacji. Rój wychodzi z ula z zapasem miodu w wolu i przy dobrym pożytku potrafi szybko rozpocząć budowę. Dokarmianie ma sens, gdy występuje co najmniej jeden z następujących warunków:
- przez kilka dni prognozowany jest deszcz albo temperatura poniżej około 12–14°C;
- w terenie skończył się główny pożytek;
- rój jest mały lub został schwytany późno w sezonie;
- większość gniazda stanowi węza;
- po dwóch–trzech dniach pszczoły niemal nie budują i słabo latają;
- rój długo przebywał w rojnicy i zużył część zapasów.
Do pobudzenia budowy najczęściej podaje się syrop cukrowy 1:1, czyli przykładowo 1 kg białego cukru rozpuszczony w około 1 litrze wody. Nie trzeba go gotować. Wystarczy ciepła woda i dokładne rozpuszczenie kryształów. Syrop podaje się po ostudzeniu, najlepiej wieczorem.
Na początek wystarcza zwykle 0,5–1 litra. Kolejną porcję podaje się dopiero po pobraniu poprzedniej. Zalewanie małego roju kilkoma litrami syropu naraz ogranicza miejsce do czerwienia, zwiększa wilgotność i może wywołać rabunek. Przy trwającym intensywnym pożytku karmienie jest zazwyczaj zbędne, a jeżeli na ulu znajduje się miodnia przeznaczona do pozyskania miodu, podawanie syropu trzeba zakończyć.
W pobliżu świeżo osadzonego roju nie wolno rozlewać syropu ani pozostawiać mokrych ramek. Rabunek potrafi rozpocząć się w ciągu kilkunastu minut. Pszczoły walczą wtedy przy wylotku, napastniczki próbują wchodzić szczelinami pod daszkiem, a słaby rój może zostać całkowicie ograbiony. Karmienie wykonuje się wyłącznie wewnątrz ula, po zakończeniu intensywnych lotów.
Pierwszy spokojny przegląd wykonuje się najczęściej po 3–5 dniach. Gdy pogoda jest chłodna, rój zachowuje się prawidłowo albo prawdopodobnie ma młodą matkę, lepiej odczekać 5–7 dni. Przegląd przeprowadzony po kilkunastu godzinach zwykle niczego nie rozstrzyga, a może sprowokować rój do ponownego wylotu.
Podczas pierwszego przeglądu sprawdza się kolejno:
- Czy pszczoły rozpoczęły odbudowę węzy.
- Czy plastry są budowane prosto, w osi ramek.
- Czy w komórkach znajdują się świeże jaja.
- Czy matka nie składa po kilka jaj w jednej komórce.
- Czy są zapasy pokarmu i świeżo przyniesiony pyłek.
- Czy na czerwiu, plastrach i pszczołach nie widać objawów chorobowych.
- Czy rój zajmuje całą udostępnioną przestrzeń, czy wymaga zwężenia albo rozszerzenia gniazda.
Jaja ustawione pojedynczo na dnie komórek potwierdzają, że matka rozpoczęła czerwienie. Brak jaj po 3–5 dniach nie musi jeszcze oznaczać bezmateczności. W poroju może znajdować się młoda, nieunasienniona matka, która potrzebuje odpowiedniej pogody na loty godowe. W takim przypadku czerwienie może rozpocząć się dopiero po kilkunastu dniach.
Jeżeli po około 10–14 dniach nie ma jaj, trzeba przeprowadzić dokładniejszą ocenę. Można podać ramkę z jajami i bardzo młodymi larwami ze zdrowej rodziny. Pojawienie się mateczników ratunkowych będzie wskazywało na brak sprawnej matki. Nie należy jednak wymieniać matki tylko dlatego, że nie udało się jej znaleźć podczas jednego przeglądu.
Silny rój w dobrych warunkach odbudowuje węzę bardzo szybko. Kolejną ramkę dodaje się dopiero wtedy, gdy pszczoły wyraźnie obsiadają ostatnią udostępnioną ramkę i rozpoczęły zabudowę jej powierzchni. Zbyt późne poszerzenie ograniczy czerwienie. Zbyt wczesne rozciągnie gniazdo i pogorszy warunki cieplne.
Obcy rój trzeba traktować jako potencjalne źródło warrozy i chorób zakaźnych. Najrozsądniej ustawić go początkowo na uboczu pasieki, nie przekładać z niego plastrów do innych rodzin i używać osobnego dłuta albo dezynfekować narzędzia po przeglądzie. Okres bez zasklepionego czerwiu daje dobre warunki do ograniczenia warrozy, ale zabieg musi być wykonany preparatem dopuszczonym do stosowania u pszczół, zgodnie z ulotką, temperaturą stosowania i okresem karencji. Przypadkowe mieszaniny kwasów lub środków rolniczych nie są „tańszą alternatywą”, lecz ryzykiem dla pszczół, miodu i osoby wykonującej zabieg.
Najważniejsza kolejność działań jest prosta: najpierw zapewnić wentylowany ul i spokojne osadzenie, następnie ograniczyć ryzyko ucieczki oraz rabunku, a dopiero później szukać matki i rozszerzać gniazdo. Rój częściej traci się przez przegrzanie, nieustanne zaglądanie i źle przygotowany ul niż przez brak skomplikowanych zabiegów.
FAQ
Czy rój trzeba osadzić w ulu natychmiast po schwytaniu?
Najlepiej zrobić to tego samego dnia, zwykle późnym popołudniem lub wieczorem. Do tego czasu rojnica musi stać w cieniu i mieć sprawną wentylację. Nie należy przechowywać roju przez noc w szczelnej skrzynce.
Czy przed osadzeniem roju trzeba znaleźć matkę?
Nie. Znalezienie matki ułatwia ocenę sytuacji, ale nie jest warunkiem osadzenia. Ważniejsze jest sprawne przeniesienie głównej masy pszczół i obserwacja, czy robotnice kierują się do ula.
Ile ramek przygotować dla roju?
Tyle, ile pszczoły są w stanie gęsto obsiąść. Typowy rój otrzymuje zwykle 6–10 ramek, ale mały porój może wymagać mniejszego gniazda ograniczonego zatworem. Nie należy zostawiać dużej pustej przestrzeni.
Czy można osadzić rój wyłącznie na węzie?
Tak, szczególnie przy silnym roju i dobrym pożytku. Bezpieczniej dodać jedną jasną, odbudowaną ramkę, która ustabilizuje układ gniazda i umożliwi matce wcześniejsze rozpoczęcie czerwienia.
Czy plaster z otwartym czerwiem zapobiegnie ucieczce?
Może zmniejszyć ryzyko, lecz nie daje gwarancji. Rój potrafi opuścić ul również wtedy, gdy znajduje się w nim czerw. Plaster musi pochodzić ze zdrowej rodziny.
Czy świeżo osadzony rój trzeba karmić?
Nie zawsze. Przy dobrym pożytku i sprzyjającej pogodzie karmienie może być zbędne. Podczas chłodu, deszczu, suszy pożytkowej lub intensywnej odbudowy węzy można podać wieczorem 0,5–1 litra syropu 1:1.
Kiedy wykonać pierwszy przegląd?
Zwykle po 3–5 dniach, a przy chłodzie lub podejrzeniu obecności młodej matki po 5–7 dniach. Wcześniejsze otwieranie ula rzadko daje użyteczne informacje i niepotrzebnie niepokoi rój.
Co oznacza brak jaj podczas pierwszego przeglądu?
Nie przesądza o bezmateczności. Rój może mieć młodą matkę, która nie odbyła jeszcze lotu godowego. Jeżeli jaj nie ma również po 10–14 dniach, trzeba dokładniej sprawdzić rodzinę lub wykonać próbę z plastrem zawierającym jaja i młode larwy.
Czy można postawić złapany rój od razu między pozostałymi ulami?
Lepiej początkowo ustawić go na uboczu. Nieznany rój może wnieść do pasieki warrozę, nosemozę albo patogeny chorób czerwiu. Do czasu oceny zdrowotnej nie należy przekładać z niego plastrów do innych rodzin.
Co zrobić, gdy następnego dnia pszczoły gromadzą się przed wylotkiem?
Najpierw sprawdzić temperaturę ula, wentylację, drożność wylotka i ilość miejsca. Niewielka liczba pszczół wykonujących loty orientacyjne jest normalna. Zwarty, rosnący kłąb na ścianie ula może oznaczać przegrzanie, brak miejsca albo przygotowanie do ponownego wylotu.
Po czym poznać, że rój przyjął ul?
Pszczoły rozpoczynają loty orientacyjne, odbudowują węzę, przynoszą pyłek i zachowują spokojny rytm pracy. Ostatecznym potwierdzeniem jest pojawienie się pojedynczych jaj oraz regularnego czerwiu.


