Zrywanie mateczników działa tylko na skutek, nie na przyczynę. Rodzina, która ma ciasne gniazdo, nadmiar młodych pszczół, ograniczone czerwienie matki i przerwę w pożytku, po usunięciu mateczników zwykle odbuduje je na kolejnych larwach. Pszczelarz zyskuje kilka dni, ale nie wyprowadza rodziny z nastroju rojowego.
To niebezpieczna gra z kalendarzem. Matka rozwija się w mateczniku około 16 dni, przy czym matecznik zostaje zasklepiony mniej więcej w 8.–9. dniu od złożenia jaja. Pierwszy rój może wyjść już w okolicy zasklepienia najstarszego matecznika, szczególnie przy dobrej pogodzie. Przegląd wykonywany co dziewięć czy dziesięć dni nie daje więc pełnej kontroli. W szczycie sezonu rójkowego odstęp powinien wynosić najwyżej siedem dni, a przy rodzinach wyraźnie skłonnych do rojenia nawet pięć–sześć dni.
Najważniejsza zasada brzmi: metodę trzeba dobrać do etapu nastroju rojowego. Inaczej prowadzi się rodzinę, która dopiero zaczyna się zagęszczać, inaczej tę z jajami w miseczkach, a jeszcze inaczej rodzinę z zasklepionymi matecznikami i odchudzoną matką. W ostatnim przypadku samo dodanie korpusu jest zazwyczaj spóźnione.
Przestrzeń musi pojawić się przed tłokiem, nie po nim
Najtańsza gospodarka przeciwrojowa zaczyna się od terminowego poszerzania ula. Nie chodzi jednak o dokładanie pustej nadstawki „na wszelki wypadek”. Rodzina musi dostać przestrzeń, którą jest w stanie szybko zagospodarować, a matka — plastry odpowiednie do czerwienia.
Pierwszym sygnałem ostrzegawczym nie są mateczniki. Wcześniej zwykle pojawiają się:
- czerw zajmujący niemal wszystkie dostępne plastry gniazdowe;
- zalewanie komórek przy czerwiu świeżym nakropem;
- wyraźne ograniczenie powierzchni z jajami;
- duża liczba młodych pszczół pozostających bez pracy;
- budowa licznych miseczek matecznikowych;
- spowolnione odbudowywanie węzy mimo siły rodziny;
- tłok na plastrach i pod ramkami, zwłaszcza podczas ciepłych wieczorów.
Samo „wiszenie” pszczół na wylotku nie przesądza o nastroju rojowym. Przy temperaturze powyżej 25–28°C, słabej wentylacji i intensywnym dojrzewaniu miodu podobny obraz może wynikać z gorąca. Trzeba zajrzeć do gniazda: sprawdzić czerwienie, obecność jaj w miseczkach i ilość wolnego suszu.
Priorytetem jest utrzymanie miejsca do czerwienia. Jeżeli plastry wokół czerwiu są zalewane miodem, dodanie nadstawki nie zawsze rozwiąże problem. Pszczoły mogą rozpocząć magazynowanie u góry, ale matka nadal pozostanie zablokowana w gnieździe. Wtedy należy wstawić do strefy czerwienia jeden lub dwa jasne, prawidłowo odbudowane plastry. W silnej rodzinie można użyć węzy, jednak w okresie przerwy pożytkowej pszczoły mogą jej nie odbudować. Susz daje natychmiastowy efekt, węza wymaga dopływu nektaru i odpowiedniej liczby młodych woszczarek.
Nie należy rozrywać zwartego czerwiu przypadkowymi ramkami. Przy chłodnych nocach wstawienie kilku arkuszy węzy między plastry z czerwiem może pogorszyć warunki termiczne i doprowadzić do przeziębienia larw. Bezpieczniej rozszerzać gniazdo stopniowo, zazwyczaj po jednym plastrze z każdej strony zwartej części czerwiowej. Dopiero przy silnej rodzinie i stabilnej pogodzie można pozwolić sobie na mocniejsze poszerzenie.
W ulach korpusowych skuteczna jest rotacja korpusów oraz dostawianie kolejnego korpusu, zanim poprzedni zostanie całkowicie wypełniony. Jeżeli pszczoły obsiadają wszystkie uliczki, a na dolnych beleczkach tworzą zwartą brodę, przestrzeń powinna być już przygotowana. Dokładanie korpusu dopiero po pojawieniu się zasklepionych mateczników jest działaniem ratunkowym, a nie profilaktyką.
Trzeba też odblokować komunikację w ulu. Krata odgrodowa, zbyt mały wylotek, zatknięta dennica lub korpus wypełniony wyłącznie słabo odbudowaną węzą mogą działać jak korek. W czerwcu, zwłaszcza podczas upałów, sprawdza się:
- pełne otwarcie wylotka w silnych rodzinach;
- użycie dennicy osiatkowanej, jeśli konstrukcja ula na to pozwala;
- zapewnienie cienia w najgorętszej części dnia;
- utrzymanie sprawnej wentylacji nad powałką;
- ustawienie nadstawki z przynajmniej kilkoma plastrami suszu.
Nadmierne ochładzanie gniazda także jest błędem. Otwieranie wszystkich otworów wentylacyjnych podczas zimnej, deszczowej pogody zwiększa zapotrzebowanie pszczół na energię i nie rozwiązuje problemu rojowego. Wentylację dobiera się do temperatury, siły rodziny i konstrukcji ula, a nie według jednej zasady dla całej pasieki.
Duże znaczenie ma wiek matki. Rodziny z młodymi matkami, szczególnie z linii selekcjonowanych pod kątem małej rojliwości, zwykle łatwiej utrzymać w nastroju roboczym. Nie jest to gwarancja. Nawet dobra matka dwuletnia lub jednoroczna może wyjść z rojem, jeśli gniazdo zostanie zalane po rzepaku, a pożytek nagle się urwie. Rodziny regularnie budujące kilkanaście lub kilkadziesiąt mateczników mimo prawidłowej gospodarki powinny być przeznaczone do wymiany matki, a nie rozmnażane z własnych mateczników rojowych. Inaczej pszczelarz utrwala w pasiece cechę, z którą później walczy.
Odkład odbiera rodzinie nadmiar siły, ale trzeba zabrać właściwe ramki
Tworzenie odkładów jest jedną z najpewniejszych metod przeciwrojowych, ponieważ jednocześnie zmniejsza liczbę młodych pszczół, ilość czerwiu, który wkrótce się wygryzie, oraz zagęszczenie gniazda. Zabieg wykonany w odpowiednim momencie może zatrzymać rozwój nastroju rojowego bez rozbijania rodziny produkcyjnej do zera.
W polskich warunkach odkłady przeciwrojowe najczęściej tworzy się od połowy maja do czerwca, zależnie od regionu, przebiegu pogody i pożytków. Na północnym wschodzie termin może wypaść później niż na Dolnym Śląsku czy w zachodniej Polsce. Nie należy trzymać się sztywnej daty. Decydują: siła rodziny, ilość czerwiu zasklepionego i prognoza najbliższego pożytku.
Z silnej rodziny, która jeszcze nie ma zaczerwionych mateczników, można zabrać:
- dwa–trzy plastry czerwiu zasklepionego;
- pszczoły obsiadające te plastry;
- jeden plaster z pokarmem;
- ewentualnie dodatkową porcję młodej pszczoły strząśniętej z plastra z czerwiem otwartym.
Przed przeniesieniem ramek trzeba bezwzględnie odnaleźć matkę albo dokładnie sprawdzić każdą zabieraną ramkę. Przypadkowe przeniesienie matki do odkładu często kończy się wyrojeniem lub długą przerwą w czerwieniu rodziny macierzystej.
Jeżeli odkład pozostaje na tym samym pasieczysku, znaczna część pszczół lotnych wróci do starego ula. Dlatego powinien dostać więcej młodych pszczół, niż sugeruje wygląd tuż po utworzeniu. Można też przewieźć go na miejsce oddalone o około 3 km lub więcej i pozostawić tam na kilka dni. Przy mniejszej odległości powroty lotnych pszczół nadal będą znaczne.
Do odkładu najlepiej podać unasiennioną matkę albo dojrzały matecznik z kontrolowanej hodowli. Pozostawienie rodzinie możliwości wychowania matki ratunkowej jest najwolniejsze. Od momentu utraty matki do rozpoczęcia czerwienia przez młodą matkę może upłynąć około czterech–pięciu tygodni, a przy złej pogodzie jeszcze dłużej. Taki odkład wymaga też kontroli mateczników ratunkowych i zapasu pokarmu. Wczesną wiosną oraz podczas chłodnych okresów dostępność unasiennionych matek bywa ograniczona — to praktyczna niedogodność, której nie da się ominąć samą techniką.
Zabranie czerwiu zasklepionego jest bardziej przeciwrojowe niż zabranie samych ramek z pokarmem. W ciągu kilkunastu dni z tych plastrów wygryzłaby się duża liczba młodych pszczół, które przy braku pożytku pogłębiłyby tłok. Jednocześnie nie wolno osłabić rodziny przed głównym zbiorem tak mocno, że straci zdolność wykorzystania pożytku. Przed akacją, lipą czy gryką często wystarczają dwa plastry. Zabranie czterech–pięciu może zahamować rójkę, ale odbije się na miodobraniu.
Przy kilku bardzo silnych rodzinach można utworzyć odkład zbiorczy: z każdej zabrać po jednym plastrze czerwiu zasklepionego wraz z młodą pszczołą. To rozwiązanie mniej obciąża pojedynczy pień. Ma jednak wadę — rośnie ryzyko przenoszenia chorób i pasożytów między rodzinami. Nie należy łączyć materiału z rodzin osłabionych, z nieregularnym czerwiem, objawami biegunki, podejrzeniem zgnilca ani wyjątkowo wysokim porażeniem przez Varroa destructor.
Manipulowanie czerwiem można prowadzić również bez tworzenia samodzielnego odkładu. W systemach korpusowych sprawdza się wariant metody Demaree:
- Matkę pozostawia się w dolnym korpusie z jednym–dwoma plastrami czerwiu otwartego i wolnym miejscem do czerwienia.
- Pozostały czerw przenosi się do górnego korpusu.
- Między korpusami umieszcza się kratę odgrodową oraz korpus z plastrami lub nadstawkę.
- Po około siedmiu dniach w górnej części trzeba usunąć wszystkie mateczniki ratunkowe.
- Rodzinę kontroluje się ponownie, ponieważ pominięty matecznik może doprowadzić do wyjścia roju z młodą matką.
Metoda zachowuje dużą liczbę pszczół do zbioru, a jednocześnie rozdziela matkę od większości czerwiu. Jest skuteczna, ale wymaga dodatkowych korpusów, suszu i dokładnego przeglądu. W ciężkich ulach wielkopolskich lub dadantowskich przekładanie pełnych korpusów szybko staje się uciążliwe. To nie jest metoda dla pszczelarza, który nie ma czasu wrócić po tygodniu.
Czasem wykorzystuje się także zamianę miejscami silnej rodziny i słabszego odkładu. Pszczoła lotna wraca na stare stanowisko, przez co silna rodzina traci część zbieraczek. Zabieg może szybko zmniejszyć napięcie rojowe, lecz łatwo przeciążyć słaby odkład. Nie powinien być wykonywany bez oceny ilości czerwiu, zapasów i zdolności odkładu do przyjęcia dodatkowej pszczoły.
Najpierw oceń etap nastroju rojowego, dopiero potem wybierz zabieg
Nie każdy matecznik oznacza ten sam problem. Kilka suchych miseczek na dolnych krawędziach plastrów może być jedynie elementem normalnego wyposażenia gniazda. Nastrój rojowy zaczyna się praktycznie wtedy, gdy w miseczkach pojawiają się jaja lub larwy karmione mleczkiem, a zachowanie rodziny zaczyna się zmieniać.
Dobór działania można uporządkować w czterech etapach.
Etap pierwszy: silna rodzina, ale bez zaczerwionych mateczników
To najlepszy moment na profilaktykę. Trzeba:
- udostępnić matce jasny susz do czerwienia;
- dodać przestrzeń na nektar;
- poprawić wentylację;
- odebrać jeden–trzy plastry czerwiu zasklepionego;
- sprawdzić, czy gniazdo nie jest zalewane;
- zaplanować wymianę starej lub rojliwej matki.
Na tym etapie zwykle nie ma potrzeby dzielenia rodziny na pół. Zbyt mocna interwencja przed pożytkiem może kosztować więcej miodu niż potencjalna rójka, której dało się zapobiec prostszym zabiegiem.
Etap drugi: jaja lub młode larwy w matecznikach
Rodzina rozpoczęła przygotowania do rojenia, lecz proces często da się jeszcze odwrócić. Samo zerwanie mateczników należy połączyć ze zmianą warunków:
- usunąć lub przenieść dwa–trzy plastry czerwiu zasklepionego;
- dać matce realną przestrzeń do czerwienia;
- odebrać nadmiar młodej pszczoły do odkładu;
- dołożyć korpus z suszem;
- skontrolować rodzinę po pięciu–siedmiu dniach.
Właśnie tutaj najczęściej popełnia się błąd: pszczelarz zrywa mateczniki, zamyka ul i wraca po dziesięciu dniach. Rodzina odbudowuje mateczniki, a najstarszy może być już zasklepiony przed kolejną wizytą.
Etap trzeci: zasklepione mateczniki, wyraźnie mniej jaj i odchudzona matka
To zaawansowany nastrój rojowy. Rodzina może wyjść przy pierwszym dogodnym oknie pogodowym. Dołożenie nadstawki zwykle nie wystarczy. Najpewniejsze jest wykonanie sztucznej rójki, czyli rozdzielenie matki, pszczoły lotnej i czerwiu.
Praktyczny wariant polega na przestawieniu starego ula o kilka metrów i ustawieniu na jego miejscu nowego ula z:
- odnalezioną starą matką;
- jednym plastrem czerwiu otwartego;
- plastrami suszu i węzy;
- zapasem pokarmu;
- odpowiednią przestrzenią.
Pszczoły lotne wrócą na stare stanowisko i utworzą z matką część odpowiadającą rójce. W przestawionym ulu pozostanie większość czerwiu oraz młode pszczoły. Tam można zostawić jeden prawidłowy matecznik albo podać matkę hodowlaną. Pozostawienie kilkunastu mateczników zwiększa ryzyko wyjścia kolejnych rojów z młodymi matkami.
Metoda zwykle przerywa nastrój rojowy skuteczniej niż wielokrotne zrywanie mateczników, ale ma konsekwencje: rodzina zostaje podzielona, część bez matki ma przerwę w czerwieniu, a źle dobrane proporcje pszczół mogą osłabić obie części. Trzeba także zapewnić drugi ul, dennicę, daszek i ramki. W sezonie koszt kompletnego prostego ula z ramkami i węzą może oznaczać wydatek rzędu kilkuset złotych, dlatego sprzęt do odkładów powinien być gotowy przed majem, a nie kupowany po znalezieniu zasklepionych mateczników.
Etap czwarty: brak matki, brak świeżych jaj i tylko wygryzione albo uszkodzone mateczniki
Najpierw trzeba ustalić, czy rój już wyszedł. Przeszukiwanie ula w nadziei, że „matka gdzieś jest”, często prowadzi do niepotrzebnego niszczenia mateczników. Jeżeli rój wyszedł, rodzina potrzebuje przynajmniej jednego prawidłowego matecznika lub podanej matki. Zerwanie wszystkich może pozostawić ją bez możliwości odnowienia.
Po pozostawieniu matecznika nie należy zaglądać do ula co dwa dni. Młoda matka jest płochliwa, a podczas lotów godowych szczególnie łatwo ją stracić. Kontrolę obecności jaj wykonuje się zwykle po około trzech–czterech tygodniach od wygryzienia matki, uwzględniając pogodę. Wcześniejsze rozbieranie gniazda rzadko przyspiesza sprawę.
Najgorszym rozwiązaniem jest mechaniczne zrywanie mateczników bez sprawdzenia obecności starej matki i świeżych jaj. Można w ten sposób osierocić rodzinę. Przed usunięciem ostatniego matecznika trzeba mieć pewność, że w ulu znajduje się czerwiąca matka albo że zostanie podana nowa.
Na początku sezonu przeciwrojowego należy więc najpierw usunąć jeden błąd: spóźnione poszerzanie gniazda. Jeżeli jednak w matecznikach są już larwy, samo dodanie miejsca jest za słabe — trzeba odebrać czerw i młodą pszczołę. Przy zasklepionych matecznikach nie ma sensu udawać, że to nadal profilaktyka. Wtedy rodzinę trzeba rozdzielić albo wykonać sztuczną rójkę, zanim zrobią to pszczoły.
FAQ
Czy regularne zrywanie mateczników wystarczy, żeby zatrzymać rójkę?
Zwykle nie. Usunięcie mateczników daje kilka dni, ale rodzina nadal pozostaje w tych samych warunkach. Trzeba równocześnie zwolnić gniazdo, zapewnić miejsce do czerwienia i najczęściej odebrać część czerwiu zasklepionego oraz młodych pszczół.
Jak często przeglądać rodziny w okresie rojowym?
Standardowo co siedem dni. W rodzinach z jajami lub larwami w matecznikach bezpieczniejszy jest odstęp pięciu–sześciu dni. Dłuższa przerwa może wystarczyć do zasklepienia matecznika i wyjścia roju.
Ile ramek czerwiu zabrać do odkładu przeciwrojowego?
Z mocnej rodziny najczęściej zabiera się dwa–trzy plastry czerwiu zasklepionego wraz z obsiadającymi je pszczołami. Przed głównym pożytkiem lepiej zacząć od dwóch. Zabranie zbyt dużej ilości czerwiu ograniczy liczbę zbieraczek i obniży miodobranie.
Czy dodanie nadstawki przerywa nastrój rojowy?
Pomaga przed rozpoczęciem nastroju, szczególnie gdy pszczołom brakuje miejsca na nektar. Nie wystarcza, jeśli matka ma zablokowane gniazdo albo w ulu znajdują się zasklepione mateczniki.
Czy można zrobić odkład z matecznikiem rojowym?
Można, ale nie jest to najlepszy materiał hodowlany. Rozmnażanie rodzin wyjątkowo rojliwych utrwala tę cechę w pasiece. Lepszym rozwiązaniem jest dojrzały matecznik lub matka z linii selekcjonowanej pod kątem łagodności, plenności i ograniczonej rojliwości.
Czy jeden matecznik oznacza przygotowanie do rójki?
Nie zawsze. Pojedynczy matecznik na środku plastra może wskazywać na cichą wymianę matki. Liczne mateczniki na dolnych i bocznych krawędziach plastrów, ograniczenie czerwienia oraz tłok w gnieździe znacznie częściej świadczą o nastroju rojowym.
Co zrobić, gdy mateczniki są już zasklepione?
Trzeba działać jak przy zaawansowanym nastroju: wykonać sztuczną rójkę, rozdzielić matkę od większości czerwiu albo utworzyć odkład i mocno zmienić układ rodziny. Samo zerwanie mateczników jest ryzykowne, ponieważ rój może być gotowy do wyjścia, a matka może już nie czerwić.
Czy podcięcie skrzydła matce zapobiega rójce?
Nie. Utrudnia matce odlot, ale nie usuwa nastroju rojowego. Rój może wyjść, wrócić albo osiąść przy ulu, a rodzina podejmie kolejną próbę po wygryzieniu młodej matki. To zabezpieczenie techniczne, nie metoda przeciwrojowa.
Czy młoda matka gwarantuje brak rójki?
Nie daje gwarancji, lecz wyraźnie zmniejsza ryzyko, zwłaszcza gdy pochodzi z mniej rojliwej linii. Przy ciasnym, przegrzanym i zalanym gnieździe także rodzina z młodą matką może wejść w nastrój rojowy.
Jaki jest pierwszy zabieg, gdy rodzina robi się zbyt silna?
Najpierw trzeba sprawdzić, czy matka ma wolny susz do czerwienia. Następnie udostępnia się miejsce na nektar i ocenia liczbę plastrów czerwiu zasklepionego. Jeżeli za kilka dni ma wygryźć się duża masa pszczół, należy zawczasu zabrać dwa plastry do odkładu, zamiast czekać na pierwsze mateczniki.


