Nie musisz znaleźć matki, żeby wiedzieć, co dzieje się w ulu. W praktyce gonienie jej wzrokiem po każdej ramce częściej wydłuża przegląd, niż daje użyteczną informację. Dużo więcej mówią jaja, młody czerw, układ czerwiu zasklepionego, ilość wolnych komórek, zapasy pierzgi i zachowanie pszczół.
Ramkę trzeba więc czytać jak zapis ostatnich kilku tygodni życia rodziny. Jajo mówi o tym, co działo się najwyżej kilka dni temu. Czerw zasklepiony pokazuje wcześniejszą pracę matki. Nektar w środku gniazda może ostrzegać, że rodzina zaczyna tracić miejsce do czerwienia. Mateczniki przy dolnej beleczce mogą oznaczać przygotowanie do rójki, ale sama pusta miseczka jeszcze o niczym nie przesądza.
Największy błąd początkującego wygląda zwykle tak: wyciąga ramkę, przysuwa ją do nosa i zaczyna szukać matki. Tymczasem najpierw warto spojrzeć na cały plaster z odległości kilkudziesięciu centymetrów. Najpierw układ. Potem szczegóły.
Zacznij od czerwiu: jaja powiedzą więcej niż widok matki
Pierwsze pytanie podczas przeglądu brzmi: czy matka niedawno czerwiła?
Nie: „czy widzę matkę?”.
Jeżeli na ramkach są prawidłowo złożone jaja i najmłodsze larwy, w większości rutynowych przeglądów wystarczy to do oceny, że rodzina jeszcze niedawno funkcjonowała prawidłowo. Stadium jaja trwa około 3 dni, rozwój robotnicy od złożenia jaja do wygryzienia około 21 dni, trutnia około 24 dni, a matki około 16 dni.
Jaja są drobne — mają mniej więcej 1 mm długości — dlatego na ciemnym suszu można ich szukać kilka minut i nadal nic nie zobaczyć.
Tu pomaga banalna rzecz, której łatwo nie docenić: ustaw się tyłem lub lekko bokiem do słońca, tak żeby światło padało zza ramienia w głąb komórek. Ramkę lekko pochyl. Nie patrz na plaster płasko.
Jeżeli słońce odbija się od powierzchni wosku prosto w oczy, ustawienie jest złe. Chcesz oświetlić dno komórki, a nie jej krawędzie.
W pochmurny dzień znalezienie jaj na starym, ciemnym plastrze potrafi być irytujące nawet przy dobrym wzroku. Nie ma sensu trzymać wtedy ramki z młodym czerwiem poza ulem przez kilka minut tylko po to, żeby znaleźć pojedyncze jajo.
Przegląd czerwiu rób sprawnie. Pełne rozbieranie gniazda najlepiej zostawić na spokojny, ciepły dzień, zwykle przy temperaturze rzędu 15–18°C lub wyższej, bez zimnego, silnego wiatru. Im chłodniej, tym mniej czasu młody czerw powinien spędzać poza zwartym gniazdem.
Szczególnie wiosną nie ma nagrody za dokładność okupioną wychłodzeniem rodziny.
Gdy znajdziesz jaja, zwróć uwagę na ich położenie. Typowy obraz to jedno jajo przy dnie komórki. Kilka jaj nie oznacza automatycznie trutówek — młoda matka rozpoczynająca czerwienie również może przez krótki czas składać po dwa lub trzy.
Bardziej podejrzane są liczne jaja przyklejone do ścianek komórek, zwłaszcza jeżeli towarzyszy im chaotyczny czerw trutowy.
Potem spójrz szerzej.
Prawidłowy czerw robotniczy powinien tworzyć dość zwartą powierzchnię. Nie musi wyglądać jak zdjęcie z podręcznika. Pojedyncze puste komórki między czerwiem są normalne.
Niepokój zaczyna się wtedy, gdy plaster przypomina sito: wiele pustych komórek, czerw w różnym wieku, nieregularne skupiska, a podobny obraz powtarza się na kolejnych ramkach.
Przyczyną może być między innymi:
- słaba albo źle unasienniona matka,
- starsza matka,
- niedobór pokarmu,
- wychłodzenie części gniazda,
- problemy zdrowotne czerwia,
- intensywne usuwanie larw przez pszczoły,
- stary i mocno zdeformowany plaster.
Nie wymieniaj jednak matki tylko dlatego, że jedna ramka wygląda nierówno. Najpierw sprawdź kolejne plastry i wiek czerwiu.
Ramka w trakcie intensywnego wygryzania potrafi wyglądać fatalnie. Po dwóch–trzech dniach te same oczyszczone komórki mogą już być ponownie zaczerwione.
Sprawdź również larwy. Zdrowa larwa jest zwykle jasna, perłowobiała, wilgotna i regularnie zwinięta. Przebarwienia, zapadnięcie, brunatnienie, nietypowa konsystencja czy liczne dziurawe zasklepy wymagają dokładniejszej oceny.
Nie próbuj jednak diagnozować choroby na podstawie jednego podejrzanego wieczka.
Jeżeli obraz czerwiu naprawdę budzi niepokój:
- nie przekładaj tej ramki do innej rodziny,
- ogranicz przenoszenie dłuta i innych narzędzi między ulami,
- zrób zdjęcie całego plastra oraz zbliżenia,
- zapisz numer ula i datę,
- przy podejrzeniu choroby zakaźnej skontaktuj się z lekarzem weterynarii lub właściwym Powiatowym Inspektoratem Weterynarii.
Szczególnie ostrożnie traktuj podejrzenie zgnilca amerykańskiego, ponieważ jest to w Polsce choroba objęta obowiązkiem zwalczania. Przekładanie podejrzanych plastrów między rodzinami jest dokładnie tym, czego w takiej sytuacji robić nie chcesz.
Miód i pierzga pokazują, czy matka ma gdzie czerwić
Ładny, ciężki plaster pełen miodu wygląda jak dobra wiadomość. Czasem jest dokładnie odwrotnie.
W typowym gnieździe środek plastra zajmuje czerw, obok niego znajduje się pierzga, a nad czerwiem tworzy się wianek pokarmu. Układ nie zawsze będzie idealny, ale powtarzalność na kilku ramkach pokazuje, że rodzina ma uporządkowane gniazdo.
Pierzga jest szczególnie ważna tam, gdzie wychowywany jest czerw. Nie oceniaj jej jednak po kolorze. Może być żółta, rdzawa, pomarańczowa, oliwkowa albo prawie czarna, zależnie od zebranego pyłku.
Znacznie ważniejsze jest to, gdzie leży.
Wczesną wiosną ramka pełna pierzgi znajdująca się kilka plastrów od zwartego czerwiu nie daje rodzinie tego samego co zapas położony przy gnieździe. Podczas chłodnej nocy pszczoły nie zawsze mogą swobodnie przejść po pokarm.
Z drugiej strony nie rozrywaj małego, zwartego gniazda tylko po to, żeby wsunąć między czerw zimny plaster pierzgi. To typowa sytuacja, w której dobra intencja daje gorszy efekt.
Jeszcze ważniejsze jest znalezienie wolnych komórek dla matki.
Podczas mocnego pożytku, szczególnie gdy nadstawka została dodana za późno, pszczoły zaczynają składać świeży nektar w komórkach gniazdowych. Środek plastra błyszczy, czerwiu robi się coraz mniej, a matka nie ma gdzie składać jaj.
To klasyczne zalanie gniazda.
Na rzepaku taki obraz potrafi pojawić się naprawdę szybko. Rodzina jest silna, pszczoły pracują, miodu przybywa — wszystko wygląda świetnie. Kilka dni później okazuje się, że rodnia jest napchana nektarem i zaczynają pojawiać się mateczniki rojowe.
Wtedy wymiana matki jest leczeniem nie tego problemu.
Priorytet: daj przestrzeń.
Jeżeli rodzina jest silna i dobrze obsiada korpus, dołóż odpowiednią przestrzeń miodową. W rodni można też wykorzystać prawidłowo odbudowany pusty susz, jeżeli masz go w magazynie i jest zdrowy.
Dla matki jest to znacznie szybsze rozwiązanie niż węza.
Węzę pszczoły muszą dopiero odbudować. Przy dobrym pożytku i ciepłej pogodzie zrobią to sprawnie, ale podczas ochłodzenia albo słabego dopływu nektaru odbudowa może stanąć. Susz jest gotowy od razu. Matka może wejść na niego z czerwieniem praktycznie natychmiast po przygotowaniu komórek przez robotnice.
Nie oznacza to jednak, że wolno wsadzić trzy puste plastry pomiędzy ramki czerwiu „dla pewności”.
Jeżeli rodzina nie jest wystarczająco silna, rozbijesz zwarty obszar, który pszczoły muszą ogrzać.
Sprawdź obsiadanie:
- pszczoły gęsto siedzą na większości ramek — możesz rozszerzać śmielej,
- skrajne ramki są słabo obsiadane — nie dokładaj przestrzeni tylko dlatego, że kalendarz mówi, iż już pora,
- świeży biały wosk pojawia się na beleczkach i krawędziach — rodzina wyraźnie ma potencjał budowlany,
- w centrum gniazda zaczyna dominować nektar — reaguj szybko, zanim czerwienie zostanie mocno ograniczone.
Tu właśnie widać różnicę między oglądaniem ramki a jej czytaniem. Sama ilość miodu jest tylko połową informacji. Druga połowa brzmi: czy ten miód znajduje się we właściwym miejscu?
Posłuchaj rodziny i dopiero wtedy szukaj mateczników
Niektóre problemy słychać wcześniej, niż widać je na pierwszej wyjętej ramce.
Po otwarciu ula zwróć uwagę na zachowanie rodziny. Spokojna rodzina z prawidłowo funkcjonującą matką zwykle reaguje inaczej niż rodzina mocno zaburzona.
Przy bezmateczności może pojawić się charakterystyczne, przedłużone huczenie, potocznie nazywane „płaczem pszczół”. Robotnice bywają bardziej pobudzone, wachlują skrzydłami, nerwowo przemieszczają się po plastrze i sprawiają wrażenie mniej uporządkowanych.
To cenna wskazówka.
Ale tylko wskazówka.
Nie zamawiaj nowej matki wyłącznie dlatego, że rodzina huczy. Podobne zachowanie może wystąpić między innymi wtedy, gdy w rodzinie znajduje się młoda, jeszcze nieunasienniona matka.
Najpierw sprawdź ramki.
Szukaj:
- jaj,
- najmłodszych larw,
- mateczników,
- charakterystycznego układu czerwiu,
- ewentualnego czerwiu garbatego,
- zmian zachowania na kilku kolejnych plastrach.
Jeżeli nie ma jaj, ale znajdujesz młode larwy, matka była w ulu stosunkowo niedawno. Mogła zginąć podczas poprzedniego przeglądu, rodzina mogła wejść w proces wymiany albo sytuacja może mieć związek z rójką.
Jeżeli podejrzewasz utratę matki, przyjrzyj się matecznikom.
Mateczniki rojowe często pojawiają się liczniej przy dolnych i bocznych krawędziach plastrów. Towarzyszy im zwykle ciasnota, ograniczenie czerwienia, większa ilość czerwiu trutowego i zalewanie gniazda.
Mateczniki ratunkowe powstają na larwach, które wcześniej miały zostać robotnicami, dlatego można znaleźć je również w głębi plastra.
Sama pusta miseczka matecznikowa nie jest jeszcze powodem do cięcia wszystkiego dłutem.
Otwórz ją wzrokiem, zanim otworzysz ją dłutem.
Jeżeli nie ma w środku jaja, larwy ani mleczka, rodzina może jedynie utrzymywać przygotowaną miseczkę. Dopiero czynne mateczniki w połączeniu z obrazem całego gniazda pozwalają mówić o realnym nastroju rojowym.
I tu pojawia się jeden z najbardziej kosztownych błędów: automatyczne zrywanie mateczników.
Jeśli rodzina faktycznie straciła matkę, skasowanie wszystkich mateczników ratunkowych może odebrać jej możliwość samodzielnego wychowania nowej.
Najpierw ustal, dlaczego mateczniki powstały. Dopiero później decyduj, co z nimi zrobić.
Podczas każdego przeglądu trzymaj się więc tej kolejności:
- Spójrz na zachowanie rodziny.
- Oceń cały układ gniazda.
- Znajdź jaja albo najmłodszy czerw.
- Oceń zwartość czerwiu.
- Sprawdź pokarm i wolne miejsce.
- Poszukaj czynnych mateczników.
- Dopiero gdy coś się nie zgadza, zacznij szukać matki.
Ta kolejność oszczędza czas i pszczoły.
Najważniejsze jest jednak coś innego: po wyjęciu ramki nie pytaj wyłącznie „co tutaj widzę?”. Pytaj: „co z tego wynika i czy muszę coś zrobić?”
Jeżeli widzisz zwarte czerwienie, jaja, odpowiednią ilość pokarmu i wolne komórki — zamknij ul. Nie poprawiaj rodziny, która działa prawidłowo.
Jeżeli widzisz nektar w środku rodni — daj przestrzeń.
Jeżeli nie ma jaj i pojawiają się czynne mateczniki — ustal, czy rodzina jest po rójce, w trakcie wymiany matki czy rzeczywiście ją straciła.
Jeżeli czerw wygląda chorobowo — nie przekładaj ramek i nie próbuj eksperymentować na kolejnych rodzinach.
Ramka ma prowadzić do decyzji. Inaczej przegląd zamienia się tylko w oglądanie pszczół.
FAQ: najczęstsze pytania podczas czytania ramek
Czy podczas każdego przeglądu trzeba znaleźć matkę?
Zwykle nie. Jeżeli widzisz prawidłowo złożone jaja, młode larwy i normalny układ czerwiu, szukanie matki często tylko niepotrzebnie wydłuża pracę. Szukaj jej wtedy, gdy musisz ją wymienić, oznakować, odłowić albo obraz rodziny jest niejasny.
Jak najłatwiej zobaczyć jaja w komórkach?
Stań tak, aby światło padało zza Twojego ramienia w głąb plastra. Ramkę lekko pochyl i patrz na dna komórek pod kątem. Na ciemnym suszu różnica między dobrym a złym ustawieniem względem słońca jest ogromna.
Czy kilka jaj w jednej komórce oznacza trutówki?
Nie automatycznie. Młoda matka rozpoczynająca czerwienie może przez krótki czas zostawiać kilka jaj. Przy trutówkach częściej widać większą liczbę jaj umieszczonych chaotycznie, również na ściankach komórek, a później nieregularny czerw trutowy.
Czy dziurawy czerw oznacza chorobę albo złą matkę?
Jedna nierówna ramka to za mało do takiego wniosku. Sprawdź kilka sąsiednich plastrów. Czerw może wyglądać „dziurawo” podczas wygryzania młodych pszczół. Problem robi się poważniejszy, kiedy sito powtarza się na wielu ramkach albo towarzyszą mu zmienione larwy, zapadnięte czy podziurawione zasklepy.
Co zrobić, jeśli całe gniazdo jest zalane nektarem?
Najpierw zwiększ dostępną przestrzeń. Jeżeli masz zdrowy, prawidłowo przechowywany susz, jest on dla matki szybszym rozwiązaniem niż węza. Jednocześnie sprawdź, czy rodzina nie weszła już w nastrój rojowy.
Czy hucząca rodzina na pewno nie ma matki?
Nie. Charakterystyczne huczenie i nerwowe zachowanie mogą sugerować bezmateczność, ale podobny obraz może wystąpić przy młodej, jeszcze nieunasiennionej matce. Potwierdzenia szukaj na ramkach, nie tylko w dźwięku.
Jak długo można trzymać ramkę z czerwiem poza ulem?
Tak krótko, jak pozwala cel przeglądu. Przy ciepłej, bezwietrznej pogodzie masz większy margines, ale podczas chłodu nie ma sensu przez kilka minut analizować jednej ramki. Szczególnie młode larwy nie powinny być niepotrzebnie wychładzane.
Od czego zacząć, jeśli dopiero uczę się czytać ramki?
Przez pierwsze przeglądy skup się tylko na czterech rzeczach: jaja, zwartość czerwiu, wolne komórki i czynne mateczniki. Dopiero gdy nauczysz się szybko rozpoznawać ten układ, dokładaj kolejne elementy. Próba analizowania wszystkiego naraz kończy się zwykle długim przeglądem i niewielką liczbą sensownych wniosków.


