Rodzina pszczela nie zbierze dużej ilości miodu tylko dlatego, że w okolicy zakwitła robinia, lipa albo rzepak. O wyniku decyduje to, ile pszczół lotnych znajduje się w ulu w pierwszych dniach intensywnego nektarowania. Pszczoła potrzebuje około 21 dni, aby rozwinąć się od jaja do postaci dorosłej, a do pracy w polu przechodzi zwykle po kolejnych 2–3 tygodniach. Błędów popełnionych na kilka dni przed pożytkiem nie da się więc naprawić dodatkową ramką z węzą ani późnym pobudzaniem matki do czerwienia.
Bezpośrednio przed głównym pożytkiem nie chodzi już o gwałtowne powiększanie rodziny. Priorytetem jest utrzymanie jej siły, zapewnienie miejsca na nektar i niedopuszczenie do rójki. Zbyt intensywne ingerencje mogą dać efekt odwrotny: rozbić układ gniazda, wychłodzić czerw albo skierować energię pszczół na odbudowę plastrów zamiast na zbiór.
Ocena siły rodziny przed rozpoczęciem pożytku
Przegląd wykonany 7–10 dni przed spodziewanym początkiem nektarowania powinien dać odpowiedź na trzy pytania: czy rodzina ma odpowiednią liczbę pszczół, czy czerw jest zdrowy i zwarty oraz czy w ulu nie rozpoczęły się przygotowania do rójki. Nie jest to moment na długie szukanie matki. Wystarczy ocenić efekty jej pracy.
W ulu wielkopolskim za rodzinę dobrze przygotowaną do głównego pożytku można uznać taką, która:
- obsiada na czarno co najmniej 8–10 ramek gniazdowych,
- ma zwykle 6–8 ramek z czerwiem w różnym wieku,
- posiada rozległe płaty czerwiu krytego, z którego pszczoły zaczną wychodzić tuż przed pożytkiem lub w jego pierwszej fazie,
- ma regularny, zwarty czerw bez licznych pustych komórek,
- utrzymuje zapas pierzgi na przynajmniej jednej–dwóch ramkach lub w wyraźnych pasach przy czerwiu.
W systemie Dadant ocenia się nie samą liczbę ramek, lecz przede wszystkim powierzchnię obsiadaną przez pszczoły i powierzchnię czerwiu. Sześć dużych ramek Dadant nie odpowiada sześciu ramkom wielkopolskim. Mechaniczne przenoszenie liczb między typami uli prowadzi do błędnych decyzji.
Największą wartość przed pożytkiem ma czerw kryty na wygryzieniu. Pszczoły wychodzące z komórek w najbliższych dniach przejmą część prac wewnątrz ula, dzięki czemu starsze robotnice będą mogły intensywniej latać po nektar. Duża powierzchnia jaj i młodych larw wygląda dobrze podczas przeglądu, ale na najbliższy pożytek nie zdąży już zadziałać. Co więcej, rozległy czerw otwarty wymaga karmienia i ogrzewania, przez co część robotnic pozostaje w gnieździe.
Trzeba również sprawdzić zapasy pokarmu. Rodzina nie powinna wchodzić w pożytek na granicy głodu, zwłaszcza gdy przed kwitnieniem wystąpi kilka chłodnych lub deszczowych dni. Jednocześnie gniazda nie wolno zalać syropem. Pełne plastry pokarmu ograniczają matce miejsce do czerwienia i mogą zwiększać ciasnotę.
Jeżeli po podniesieniu skrajnej ramki widać tylko niewielką ilość zapasu, a prognoza zapowiada kilka dni bez lotów, można podać małą porcję pokarmu, zwykle 0,5–1 litr syropu 1:1 jednorazowo. Karmienie należy zakończyć przed intensywnym znoszeniem nektaru do nadstawek. W przeciwnym razie powstaje ryzyko przeniesienia syropu do części miodowej ula.
Słabej rodziny nie da się „rozpędzić” na tydzień przed pożytkiem. Jeżeli obsiada zaledwie cztery–pięć ramek i ma trzy ramki czerwiu, dokładanie jej pełnej nadstawki nie stworzy rodziny produkcyjnej. Zwykle rozsądniejsze są dwie decyzje:
- połączenie jej z inną słabszą rodziną, jeżeli obie są zdrowe,
- pozostawienie jej jako rodziny rozwojowej, bez oczekiwania wysokiego zbioru z najbliższego pożytku.
Wzmacnianie czerwiem krytym z innych uli może pomóc, ale tylko wtedy, gdy rodzina ma dobrą matkę, wystarczającą liczbę pszczół do ogrzania ramki i nie wykazuje objawów chorobowych. Przeniesienie dużego plastra czerwiu do zbyt małej rodziny podczas chłodnej pogody kończy się czasem jego przeziębieniem. Szkoda jest wtedy większa niż potencjalny zysk.
Ocena musi obejmować także zdrowotność. Nierówny czerw, zapadnięte lub podziurawione zasklepy, larwy o zmienionym kolorze, kredowe mumie albo wyraźnie osłabione pszczoły są sygnałem do diagnostyki, a nie do wzmacniania rodziny materiałem z innych uli. Rodzina podejrzana o chorobę nie powinna być źródłem ramek dla pozostałej części pasieki.
Dodawanie nadstawek i zapewnienie miejsca na nektar
Nadstawkę trzeba podać zanim pszczoły rzeczywiście przestaną mieścić się w gnieździe. Czekanie, aż wszystkie uliczki będą wypełnione, a pszczoły zaczną wisieć pod powałką, jest spóźnioną reakcją. Silna rodzina podczas dobrego pożytku potrafi przynieść kilka kilogramów nektaru dziennie. Świeży nektar zawiera dużo wody, dlatego do jego rozłożenia i odparowania potrzeba znacznie więcej powierzchni plastrów, niż wynikałoby to z masy później dojrzałego miodu.
Pierwszą nadstawkę najlepiej założyć, gdy:
- rodzina gęsto obsiada niemal całe gniazdo,
- w ulu znajduje się dużo czerwiu krytego tuż przed wygryzieniem,
- zakwitają pierwsze rośliny poprzedzające pożytek główny,
- prognoza wskazuje temperatury umożliwiające regularne loty,
- w gnieździe zaczyna pojawiać się świeży nakrop.
W praktyce często oznacza to założenie nadstawki kilka dni przed pełnią kwitnienia, a nie dopiero wtedy, gdy pożytek jest widoczny na wadze pasiecznej. Termin trzeba jednak dopasować do pogody. Pusta nadstawka założona zbyt wcześnie nad słabą rodziną zwiększa kubaturę ula i utrudnia utrzymanie temperatury, szczególnie podczas zimnych nocy. Nad silną rodziną ten problem jest znacznie mniejszy.
Najchętniej zagospodarowywana jest nadstawka z suszonymi, jasnymi plastrami. Jeżeli wszystkie ramki zawierają węzę, pszczoły muszą najpierw zbudować komórki, co wymaga energii i odpowiedniej temperatury. Podczas obfitego pożytku potrafią zrobić to szybko, ale przy krótkim, przerywanym nektarowaniu mogą zacząć pracę z opóźnieniem.
Dobrym układem jest nadstawka złożona częściowo z suszu, a częściowo z węzy, na przykład:
- przy dziesięciu ramkach: 6–8 plastrów suszu i 2–4 ramki węzy,
- przy ograniczonym zapasie plastrów: co najmniej dwa plastry suszu umieszczone w środkowej części nadstawki.
Nie należy używać w części miodowej starych, bardzo ciemnych plastrów po wielokrotnym wychowie czerwiu. Są cięższe, mają mniejsze komórki, gromadzą pozostałości oprzędów i trudniej ocenić ich czystość. Do nadstawek najlepiej przeznaczać plastry, w których nie wychowywano czerwiu.
Jeżeli nadstawka jest oddzielona kratą odgrodową, niektóre rodziny przechodzą nad kratę niechętnie, szczególnie gdy nad nią znajduje się wyłącznie węza. Pomaga wówczas umieszczenie nad kratą jednego lub dwóch plastrów z już zagospodarowaną powierzchnią, ale bez czerwiu, albo czasowe założenie nadstawki bez kraty, dopóki pszczoły nie zaczną jej obsiadać. Trzeba jednak później sprawdzić, czy matka nie przeszła do góry.
Kolejną nadstawkę dodaje się, zanim poprzednia zostanie całkowicie zapełniona i zasklepiona. Dobrym momentem jest sytuacja, gdy pszczoły:
- wyraźnie pracują na około 60–70 procentach ramek,
- mają nakrop w większości plastrów,
- zaczynają pobielać woskiem górne krawędzie ramek i przestrzenie między korpusami.
Nie warto czekać na stuprocentowe wypełnienie. W gorący dzień, przy dobrym nektarowaniu, brak miejsca przez kilkanaście godzin może ograniczyć pracę zbieraczek. Pszczoły przekazujące nektar nie znajdują wtedy wystarczającej liczby odbieraczek, a w gnieździe szybko rośnie zatłoczenie.
W ulach korpusowych druga nadstawka może być umieszczona nad pierwszą albo pod nią. Podstawienie pustego korpusu pod zapełnianą nadstawkę przyspiesza jego zasiedlenie, ale wymaga podnoszenia ciężkiego korpusu i większej ingerencji. Dołożenie nowego korpusu na górę jest wygodniejsze, lecz przy słabszym pożytku pszczoły mogą długo go ignorować. Nie istnieje jeden układ dobry dla każdej pasieki. Liczy się szybkość kontroli i to, czy pszczoły faktycznie otrzymały dostęp do wolnych komórek.
Najbardziej irytujący błąd w tym okresie to oszczędzanie na suszu. Nadstawka pełna węzy wygląda jak duży zapas miejsca, ale dla pszczół nie jest jeszcze magazynem. Jeżeli główny pożytek trwa zaledwie kilkanaście dni, rodzina może stracić jego najlepszą część na budowę plastrów.
Ograniczanie nastroju rojowego przed pożytkiem
Silna rodzina, mało miejsca, ciepłe dni i duża ilość czerwiu to układ sprzyjający produkcji miodu, ale również rójce. Nastrój rojowy najczęściej rozwija się przed pożytkiem albo na jego początku, gdy rodzina osiąga szczyt liczebności, a pogoda na kilka dni blokuje loty.
Pierwszym sygnałem nie są jeszcze zasklepione mateczniki. Wcześniej pojawiają się:
- miseczki matecznikowe z jajami lub larwami,
- ograniczenie czerwienia matki mimo obecności wolnych komórek,
- nagromadzenie młodych pszczół na skrajnych plastrach i pod ramkami,
- wyraźnie słabsze odbudowywanie węzy,
- brody pszczół na wylotku, których nie tłumaczy wysoka temperatura,
- duża liczba trutni i intensywna budowa komórek trutowych.
Same puste miseczki matecznikowe nie oznaczają jeszcze rójki. Jeżeli jednak znajduje się w nich jajo, mleczko lub larwa, rodzina rozpoczęła przygotowania. Wtedy samo wyłamanie mateczników często daje jedynie kilka dni pozornego spokoju.
Największy priorytet ma usunięcie ciasnoty. Trzeba zapewnić miejsce zarówno nad gniazdem, jak i w samym gnieździe. Matka powinna mieć dostęp do plastrów, w których może czerwić. Jeżeli środkowa część gniazda jest zalana nakropem, dodanie kolejnej nadstawki nie zawsze rozwiąże problem. Pszczoły mogą nadal blokować matkę, szczególnie gdy niechętnie przechodzą przez kratę odgrodową.
Jedną lub dwie ramki z dojrzałym czerwiem krytym można przesunąć ku skrajowi gniazda, a w pobliżu środka umieścić jasny, odbudowany plaster. Nie powinno się jednak rozcinać zwartego gniazda kilkoma arkuszami węzy podczas chłodnej pogody. Węza nie jest dla matki natychmiastowym miejscem do czerwienia. Dopóki pszczoły jej nie odbudują, tworzy pustą przegrodę i utrudnia ogrzewanie czerwiu.
Jeżeli rodzina ma już liczne mateczniki z larwami, skuteczniejsze od ich ciągłego wyłamywania jest zwykle utworzenie odkładu. Można zabrać matkę z dwiema–trzema ramkami czerwiu, pszczołami i zapasem, pozostawiając w rodzinie macierzystej jeden prawidłowo położony matecznik. Taki zabieg mocno ogranicza ryzyko wyjścia roju, ale ma cenę: rodzina zostaje czasowo bez czerwiącej matki, a późniejszy rozwój zależy od unasiennienia młodej matki.
Tuż przed krótkim, intensywnym pożytkiem odebranie matki może nawet zwiększyć liczbę pszczół dostępnych do zbioru, ponieważ maleje ilość czerwiu otwartego wymagającego karmienia. Nie jest to jednak metoda pozbawiona ryzyka. Zła pogoda podczas lotów godowych, utrata młodej matki lub jej słaba jakość mogą osłabić rodzinę na wiele tygodni.
Mniej radykalnym rozwiązaniem jest odebranie jednej–dwóch ramek czerwiu krytego wraz z obsiadającymi je młodymi pszczołami i wykorzystanie ich do odkładu. Zabieg zmniejsza zatłoczenie, ale nie zadziała, jeżeli rodzina ma już zaawansowany nastrój rojowy i zasklepione mateczniki. W takim momencie rój może wyjść nawet po usunięciu części czerwiu.
Przed pożytkiem nie należy wykonywać wszystkich możliwych zabiegów naraz. Rozszerzenie gniazda, odebranie czerwiu, przestawienie korpusów i dołożenie kilku ramek węzy podczas jednego przeglądu potrafi zdezorganizować rodzinę. Najpierw trzeba ustalić przyczynę:
- Brak miejsca na nektar — dołożyć nadstawkę.
- Brak komórek do czerwienia — udostępnić matce odbudowany plaster.
- Nadmiar młodych pszczół i czerw na wszystkich ramkach — rozważyć odebranie czerwiu lub utworzenie odkładu.
- Mateczniki z larwami lub zasklepione — zastosować zdecydowaną metodę przeciwrojową, a nie tylko zwiększyć kubaturę ula.
Przeglądy przeciwrojowe prowadzi się zwykle co 7–9 dni, ponieważ rozwój matki od jaja do zasklepienia matecznika trwa około ośmiu dni. W rodzinach o wyraźnej skłonności do rójki albo przy pogodzie blokującej loty odstęp lepiej skrócić do 5–7 dni. Przegląd co dwa tygodnie jest zbyt rzadki — rój może już opuścić ul.
Najgorszym rozwiązaniem jest wycinanie mateczników bez sprawdzenia, czy w rodzinie nadal znajduje się matka i świeże jaja. Pszczelarz może w ten sposób pozbawić rodzinę jedynej szansy na wychowanie nowej matki. Przed usunięciem ostatniego matecznika trzeba potwierdzić obecność matki albo co najmniej jaj złożonych w ciągu ostatnich trzech dni.
Ostatni pełny przegląd najlepiej zakończyć tuż przed wejściem pożytku w intensywną fazę. Później rodzina powinna pracować bez ciągłego rozbierania gniazda. Kontrole ogranicza się wtedy do oceny miejsca w nadstawkach, zachowania pszczół i ewentualnych oznak rójki. Każde niepotrzebne otwarcie ula rozbija organizację pracy, a podczas dobrego nektarowania kosztuje więcej, niż widać na pierwszy rzut oka.
FAQ
Ile dni przed głównym pożytkiem należy zacząć przygotowania?
O sile rodziny trzeba pracować co najmniej 5–6 tygodni wcześniej. Bezpośrednią kontrolę gniazda, miejsca i nastroju rojowego najlepiej wykonać 7–10 dni przed spodziewanym początkiem intensywnego nektarowania.
Kiedy założyć pierwszą nadstawkę?
Gdy rodzina gęsto obsiada niemal całe gniazdo, ma dużo czerwiu krytego, a w terenie rozpoczyna się kwitnienie roślin pożytkowych. Lepiej założyć nadstawkę kilka dni za wcześnie nad silną rodziną niż dzień za późno.
Czy nadstawka może składać się wyłącznie z węzy?
Może, ale pszczoły zagospodarują ją wolniej. Przy krótkim pożytku bezpieczniej umieścić w niej przynajmniej dwa–cztery odbudowane plastry, które od razu stworzą miejsce na nektar.
Jak często kontrolować rodzinę pod kątem rójki?
Zwykle co 7–9 dni. Przy wysokiej temperaturze, ciasnocie, przerwie w lotach lub stwierdzonych matecznikach odstęp należy skrócić do 5–7 dni.
Czy wyłamywanie mateczników wystarczy, aby zatrzymać rójkę?
Tylko we wczesnym stadium i po usunięciu przyczyny, najczęściej ciasnoty. Przy licznych matecznikach z larwami lub matecznikach zasklepionych skuteczniejszy jest odkład albo inna metoda rozdzielenia rodziny.
Czy można wzmacniać słabą rodzinę tuż przed pożytkiem?
Można podać ramkę czerwiu krytego, ale tylko zdrowej rodzinie z dobrą matką i odpowiednią liczbą pszczół do ogrzania czerwiu. Rodziny zajmującej cztery–pięć ramek nie da się w kilka dni zmienić w pełnowartościową rodzinę produkcyjną.
Czy przed pożytkiem należy dokarmiać pszczoły?
Tylko gdy zapasy są małe, a pogoda uniemożliwia loty. Podaje się wtedy niewielką porcję, zwykle 0,5–1 litr syropu 1:1. Dokarmianie trzeba zakończyć przed rozpoczęciem znoszenia nektaru do nadstawek.
Co sprawdzić jako pierwsze podczas ostatniego przeglądu?
Najpierw obecność wolnego miejsca i oznaki nastroju rojowego. Dopiero potem układ czerwiu i zapasy. Najczęściej największe straty przed pożytkiem powodują nie brak pszczół, lecz spóźniona nadstawka albo rój, który wyszedł z silnej, pozornie idealnie rozwiniętej rodziny.


