pasiekaZAdomem

portal o pszczelarstwie

◷ Opublikowano: ✎ Autor: ◉ 48 ○ 0

Rozwój wiosenny rodziny pszczelej – jak nim właściwie kierować?

Rozwój wiosenny rodziny pszczelej – jak nim właściwie kierować?

Wiosną nie chodzi o to, by rodzina rosła jak najszybciej. Ma osiągnąć siłę produkcyjną dokładnie na początek głównego pożytku. Zbyt wolny rozwój oznacza niewykorzystany rzepak, sad albo akację. Zbyt mocne pobudzanie bez miejsca w ulu kończy się natomiast ciasnotą, nastrojem rojowym i pszczołami wiszącymi pod powałką wtedy, gdy powinny pracować w polu.

Od pierwszego oblotu do głównego pożytku trzeba pilnować przede wszystkim trzech rzeczy: ciepła, pokarmu oraz wolnych komórek do czerwienia. Dopiero później przychodzi czas na dokładanie kolejnych ramek i korpusów. Odwrócenie tej kolejności to jeden z najczęstszych błędów. Rodzina nie przyspieszy dlatego, że dostała dużo pustego miejsca. Przy chłodnych nocach będzie musiała je ogrzać, zużywając więcej zapasów i siły pszczół.

Pierwszy szybki przegląd po oblocie powinien odpowiedzieć na kilka podstawowych pytań: czy rodzina żyje prawidłowo, ma matkę, zapasy, suchy ul i nie wykazuje objawów choroby. Nie ma potrzeby długo szukać matki. Zwarty czerw w różnym wieku zwykle wystarcza jako potwierdzenie jej obecności. Pełny przegląd lepiej przeprowadzić dopiero w słoneczny, bezwietrzny dzień, przy temperaturze około 14–15°C w cieniu. W chłodzie ogranicza się działania do niezbędnego minimum.

Ocieplenie i dostosowanie gniazda

Rodzina wychowująca czerw utrzymuje w jego obrębie temperaturę około 34–35°C. W marcu i kwietniu różnica między temperaturą czerwiu a nocnym powietrzem może przekraczać 30°C. Każda niepotrzebna, nieobsiadana ramka zwiększa powierzchnię, którą pszczoły muszą kontrolować i ogrzewać.

Po oblocie gniazdo należy więc dostosować do rzeczywistej siły rodziny, a nie do tego, ile ramek pozostawiono jesienią. Przyjmuje się prostą zasadę: pszczoły powinny gęsto obsiadać wszystkie plastry gniazdowe, również skrajne uliczki. Gdy ostatnia ramka jest tylko częściowo pokryta pszczołami, nie ma powodu zostawiać za zatworem kolejnych zimnych plastrów.

W praktyce należy:

  • usunąć plastry puste, zawilgocone, zapleśniałe lub silnie zabrudzone kałem;
  • ścieśnić rodzinę do liczby ramek, którą jest w stanie dobrze ogrzać;
  • pozostawić zapasy po obu stronach czerwiu, możliwie blisko kłębu;
  • ograniczyć pustą przestrzeń zatworem albo dopasowanym wkładem;
  • sprawdzić drożność wentylacji i stan dennicy;
  • zmniejszyć wylotek, jeżeli rodzina jest słaba lub istnieje ryzyko rabunku.

Nie należy przy tym zamykać ula „na termos”. Problemem wiosną bywa nie tylko chłód, lecz także wilgoć. Mokre ocieplenie nad gniazdem przestaje izolować, a skraplająca się woda spadająca na plastry pogarsza warunki wychowu czerwiu. Materiał ocieplający powinien być suchy, natomiast wentylacja musi odprowadzać wilgoć bez tworzenia silnego przeciągu przez gniazdo.

W ulach korpusowych trzeba uważać z przekładaniem całych korpusów. Jeżeli czerw znajduje się w dwóch kondygnacjach, ich zamiana może rozdzielić gniazdo i zmusić pszczoły do ogrzewania dwóch oddalonych obszarów. Taki zabieg wykonuje się dopiero wtedy, gdy wiadomo, gdzie znajduje się czerw i jak gęsto oba korpusy są obsiadane.

Słabej rodziny nie leczy się samym ociepleniem. Jeżeli zajmuje ona trzy–cztery uliczki, ma niewiele czerwiu i rozwija się wyraźnie wolniej od pozostałych, trzeba ustalić przyczynę: brak matki, matka niskiej jakości, choroba, silne porażenie warrozą, niedobór pokarmu albo zbyt mała liczba pszczół zimowych. Łączenie dwóch słabych rodzin często daje lepszy efekt niż kilkutygodniowe podtrzymywanie obu. Wyjątkiem jest sytuacja, gdy występuje podejrzenie choroby zakaźnej – wtedy rodzin nie wolno łączyć bez rozpoznania problemu.

Ścieśnienie nie może być jednak zbyt agresywne. Czerw powinien pozostać zwarty, ale matka musi mieć dostęp do pustych, ogrzanych komórek. Jeżeli gniazdo zostanie ściśnięte między pełnymi plastrami pokarmowymi, rodzina będzie miała miód, lecz zabraknie jej miejsca do czerwienia. Na zewnątrz ul może wyglądać na dobrze zaopatrzony, a rozwój mimo to stanie.

Pokarm i miejsce do czerwienia

Wiosną zapasy znikają znacznie szybciej, niż sugerowałby widok kilku ciężkich ramek. Rodzina zużywa energię nie tylko na własne potrzeby, ale również na ogrzewanie czerwiu i produkcję mleczka. Podczas kilkudniowego ochłodzenia loty ustają, a dzienne zużycie pokarmu może gwałtownie wzrosnąć.

Po pierwszym oblocie bezpiecznie jest utrzymywać w rodzinie co najmniej 5–7 kg łatwo dostępnego pokarmu węglowodanowego. Dla rodziny intensywnie rozwijającej się przed pożytkiem lepszy jest zapas bliższy 7–8 kg. Jedna całkowicie zasklepiona ramka wielkopolska zawiera zwykle około 2–2,5 kg miodu, ale w praktyce zapasy są rozłożone nierównomiernie. Samo policzenie ramek nie wystarcza – trzeba ocenić powierzchnię i położenie pokarmu.

Najlepszym uzupełnieniem niedoboru jest pełna ramka zasklepionego pokarmu pochodząca ze zdrowej rodziny. Ramkę umieszcza się przy gnieździe, nie za kilkoma pustymi plastrami. Przy chłodnej pogodzie zapas oddalony od czerwiu może być dla pszczół praktycznie niedostępny.

Gdy nie ma ramek z pokarmem, stosuje się ciasto cukrowe albo syrop. Wybór zależy od pogody i celu:

  • ciasto jest bezpieczniejsze przy chłodach i niestabilnej pogodzie; umieszcza się je bezpośrednio nad kłębem;
  • syrop 1:1 można podawać po ustabilizowaniu pogody, gdy pszczoły regularnie latają i są w stanie pobierać płynny pokarm;
  • małe dawki, około 0,3–0,5 l co 2–3 dni, działają pobudzająco, ale mają sens wyłącznie wtedy, gdy w rodzinie jest miejsce do czerwienia;
  • większa jednorazowa dawka może zająć puste komórki i ograniczyć matkę, zamiast wspierać rozwój.

Stymulowanie syropem nie jest obowiązkowym punktem gospodarki wiosennej. Przy regularnym dopływie nektaru z wierzb, sadów, mniszka czy innych roślin podawanie syropu jest zbędne. Może też zwiększać ryzyko rabunku, fermentacji pokarmu i zafałszowania miodu, jeżeli dokarmianie przeciągnie się do okresu zakładania nadstawek. Pokarm podawany pszczołom nie może trafić do miodu przeznaczonego do sprzedaży. Dokarmianie należy zakończyć odpowiednio przed rozpoczęciem odbudowy zapasów towarowych.

Żywienie białkowe trzeba traktować jeszcze ostrożniej. Pszczoły potrzebują pyłku do karmienia larw, ale podawanie ciasta białkowego ma sens głównie wtedy, gdy rodzina już wychowuje czerw, a naturalnego pyłku brakuje przez długotrwałe chłody albo ubogą bazę pożytkową. Nie jest to sposób na ożywienie bezmatka ani bardzo słabej rodziny. Podanie białka zwiększa wychów czerwiu, a więc także zapotrzebowanie na wodę, cukry i pszczoły ogrzewające gniazdo. Po nagłym ochłodzeniu część czerwiu może zostać niedogrzana.

Drugim filarem rozwoju jest wolny plaster do czerwienia. Nie chodzi jednak o jakikolwiek pusty plaster, lecz o jasnobrązową, prawidłowo odbudowaną ramkę z komórką robotniczą. Bardzo ciemne plastry ograniczają wielkość komórek, kumulują zanieczyszczenia i częściej zawierają duże ilości pierzgi lub resztek pokarmu. Z kolei świeża węza w zimnym gnieździe nie daje matce natychmiastowego miejsca do składania jaj – pszczoły muszą ją najpierw odbudować.

Gdy gniazdo jest ciasne, a pogoda nadal niepewna, można:

  1. odsklepić niewielki fragment zapasu na skrajnej ramce, aby uruchomić jego przenoszenie;
  2. przesunąć pełną ramkę pokarmową bliżej zatworu;
  3. wstawić jasny, pusty plaster na skraju czerwiu;
  4. dopiero później podawać węzę.

Pustego plastra nie wkłada się w sam środek niewielkiego kłębu. Rozdzielenie czerwiu podczas chłodnych nocy grozi jego zaziębieniem. Wyjątek stanowi silna rodzina, gęsto obsiadająca ramki, przy stabilnej pogodzie i wyraźnym dopływie świeżego pyłku oraz nektaru.

Dobrym sygnałem jest świeży nakrop na skrajnych plastrach, pyłek przynoszony do ula oraz pobielanie górnych krawędzi komórek nowym woskiem. Złym sygnałem – szeroki wieniec zapasów ograniczający czerw, brak wolnych komórek i duża liczba młodych pszczół bez zajęcia. Taka rodzina może wejść w nastrój rojowy jeszcze przed głównym pożytkiem.

Stopniowe poszerzanie rodziny

Poszerzanie gniazda powinno wyprzedzać wzrost rodziny o kilka dni, ale nie o kilka tygodni. Ramkę lub korpus dodaje się wtedy, gdy pszczoły są w stanie szybko je zagospodarować. Puste miejsce podane za wcześnie chłodzi gniazdo. Podane za późno blokuje czerwienie i przyspiesza wejście w nastrój rojowy.

Najbardziej użyteczne kryterium stanowi stopień obsiadania ramek, a nie data w kalendarzu. Wiosna w zachodniej Polsce może wyprzedzać północny wschód kraju o dwa–trzy tygodnie. Nawet w jednej pasiece rodziny potrafią różnić się tempem rozwoju o kilka ramek czerwiu.

Gniazdo można poszerzyć, gdy:

  • wszystkie obecne plastry są gęsto obsiadane;
  • na skrajnej ramce znajduje się wyraźna liczba pszczół;
  • matka zaczerwia większość dostępnych prawidłowych komórek;
  • rodzina regularnie przynosi pyłek lub nektar;
  • prognoza nie zapowiada długiego okresu zimnych nocy;
  • po otwarciu ula widać świeży biały wosk albo intensywne zagospodarowanie ostatniego plastra.

W pierwszym etapie dodaje się zwykle jeden jasny susz przy skraju czerwiu. Nie powinien on rozdzielać małego gniazda na dwie części. Po zaczerwieniu lub zalaniu tej ramki można dodać następną. Silnym rodzinom, przy temperaturach dziennych przekraczających około 15°C i wyraźnym pożytku, można podawać po dwie ramki, ale nadal trzeba kontrolować ich zagospodarowanie.

Węza trafia do ula później niż susz. Pszczoły dobrze ją odbudowują, gdy w rodzinie jest dużo młodych robotnic, temperatura pozwala utrzymać aktywność i trwa dopływ nektaru. Podanie węzy podczas zimnego, bezpożytkowego tygodnia często kończy się tym, że arkusz pozostaje nietknięty, faluje albo zostaje częściowo zgryziony. Nie jest to wada węzy, lecz zły moment zabiegu.

W silnej rodzinie pierwszy arkusz można umieścić między ostatnim plastrem z czerwiem a ramką osłonową. W pełni sezonu dopuszczalne jest wstawianie węzy bliżej centrum, lecz na początku wiosny nie ma potrzeby rozrywania zwartego gniazda.

W ulach korpusowych decyzja o dołożeniu kolejnego korpusu powinna opierać się na rzeczywistym zagęszczeniu pszczół. Jeżeli wieczorem zajmują około 70–80% ramek i zaczynają wchodzić pod powałkę, zwlekanie jest ryzykowne. Nowy korpus najlepiej wyposażyć w susz, ewentualnie mieszankę suszu i węzy. Korpus z samą węzą wymaga silnej rodziny oraz stabilnego pożytku.

Przed głównym pożytkiem trzeba rozróżnić dwie przestrzenie:

  • gniazdo, w którym matka ma swobodnie czerwić;
  • miodnię, do której trafi świeży nakrop.

Nadstawkę podaje się przed spodziewanym masowym dopływem nektaru, nie po wypełnieniu gniazda. Jeżeli pszczoły zaczną składać nakrop w komórkach przeznaczonych dla matki, pojawi się ograniczenie czerwienia. Jednocześnie zbyt wcześnie założona, pusta nadstawka nad słabą rodziną pogarsza warunki cieplne i pozostaje niezagospodarowana.

W praktyce przy pierwszej miodni najlepiej sprawdza się korpus z przewagą jasnego suszu. Pszczoły przyjmują go szybciej niż samą węzę. Jeżeli dysponuje się wyłącznie węzą, można wstawić między arkusze jedną lub dwie odbudowane ramki, które ułatwią wejście pszczół do nadstawki. Nie należy jednak przenosić do miodni plastrów po wielokrotnym czerwieniu, szczególnie przy produkcji miodu konsumpcyjnego.

Kontrole w okresie szybkiego rozwoju wykonuje się zwykle co 7–10 dni, a przy gwałtownym pożytku i rodzinach skłonnych do rójki nawet co 5–7 dni. Celem nie jest za każdym razem odnalezienie matki. Trzeba ocenić:

  • ile ramek zajmuje czerw;
  • czy matka ma wolne komórki;
  • czy pojawiają się mateczniki;
  • czy węza jest odbudowywana;
  • czy miodnia jest zajęta;
  • czy rodzina ma zapas na wypadek załamania pogody.

Najbardziej kosztowny błąd to rozwijanie wszystkich rodzin jednym schematem. Silna rodzina potrzebuje przestrzeni wcześniej, średnia – kilka dni później, a słaba może w ogóle nie osiągnąć siły na pierwszy pożytek. Wyrównywanie przez przekładanie czerwiu ma sens wyłącznie między rodzinami zdrowymi i wymaga ostrożności. Zabranie dwóch ramek czerwiu najlepszej rodzinie może poprawić słabszą, ale jednocześnie osłabić tę, która realnie mogła dać miód towarowy.

Priorytet jest prosty: najpierw zapas i zwarte gniazdo, potem wolne komórki dla matki, następnie susz, węza i miodnia. Gdy ta kolejność zostanie zachowana, rodzina wchodzi w pożytek z dużą liczbą lotnych pszczół i bez blokady gniazda. Gdy zostanie odwrócona, pszczelarz zwykle spędza maj na gaszeniu nastroju rojowego albo ratowaniu rodzin, które wcześniej nadmiernie rozbudował.

FAQ

Przy jakiej temperaturze można zrobić pierwszy pełny przegląd?
Najbezpieczniej przy około 14–15°C w cieniu, w dzień słoneczny i bezwietrzny. Przy niższej temperaturze można szybko sprawdzić zapasy lub podać ciasto, ale nie należy długo rozbierać gniazda.

Ile pokarmu powinna mieć rodzina po oblocach?
Minimum to około 5–7 kg dostępnego pokarmu, a przy intensywnym czerwieniu lepiej utrzymywać zapas w granicach 7–8 kg. Pokarm musi znajdować się blisko czerwiu.

Czy wiosną trzeba podawać syrop pobudzający?
Nie. Przy naturalnym dopływie nektaru i pyłku syrop jest zbędny. Stosuje się go głównie podczas bezpożytkowej pogody, w małych dawkach, gdy rodzina ma wolne miejsce do czerwienia.

Kiedy podać pierwszą ramkę suszu?
Gdy pszczoły gęsto obsiadają wszystkie dotychczasowe ramki, a matce zaczyna brakować pustych komórek. Susz umieszcza się zwykle przy skraju czerwiu.

Kiedy można wstawić węzę?
Gdy rodzina jest silna, pojawiają się młode pszczoły, trwa dopływ nektaru, a na plastrach widać świeży biały wosk. W chłodnym okresie bez pożytku węza zwykle nie zostanie prawidłowo odbudowana.

Czy można poszerzać gniazdo od razu o kilka ramek?
Tylko w bardzo silnej rodzinie i przy stabilnej, ciepłej pogodzie. Standardowo bezpieczniej dodawać po jednej ramce i sprawdzać jej zagospodarowanie po kilku dniach.

Kiedy założyć pierwszą miodnię?
Zanim masowy dopływ nektaru zacznie blokować gniazdo, zwykle gdy rodzina obsiada około 70–80% ramek korpusu i wyraźnie brakuje jej miejsca. Nie należy czekać, aż nakrop zaleje komórki przeznaczone do czerwienia.

Co zrobić z bardzo słabą rodziną po zimie?
Najpierw ustalić przyczynę osłabienia. Zdrową rodzinę z prawidłową matką można ścieśnić i wspomóc, lecz bezmatek, rodzina chora albo zajmująca zaledwie kilka uliczek często powinna zostać połączona z inną. Podkarmianie nie naprawi złej matki ani choroby.

Jak często kontrolować rodziny przed głównym pożytkiem?
Zwykle co 7–10 dni. W okresie gwałtownego rozwoju lub przy wysokiej skłonności do rójki odstęp skraca się do 5–7 dni.

Jaki błąd trzeba usunąć jako pierwszy?
Brak dostępnego pokarmu. Rodzina bez zapasu ograniczy czerwienie niezależnie od ocieplenia i liczby wolnych ramek. Zaraz potem trzeba sprawdzić, czy matka ma puste, ogrzane komórki do składania jaj.

06 / O autorze

Redakcja

Interesuję się pszczelarstwem i chętnie dzielę się wiedzą zdobytą w praktyce. Stworzyłem ten portal, aby w prosty sposób pomagać osobom, które chcą rozpocząć lub rozwijać swoją przygodę z pasieką. Wierzę, że troska o pszczoły to nie tylko pasja, ale także realny wkład w ochronę przyrody.

Wszystkie artykuły →

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *